04.09.2026, 10:33 ✶
Millie jeszcze w czasach szkolnych dała się poznać jako chaotyczna, nieprzewidywalna dziewczyna, ale to Albus jako jeden z pierwszych dostrzegł w niej iskrę potencjału, który wymaga tylko i aż właściwego nakierowania i odpowiedniej ilości dopasowanych do temperamentu dziewczyny zadań.
Wchodzenie w dorosłość młodej brygadzistki z pozoru przeczyło jego ocenie i to dopiero konflikt z Voldemortem ukazał to, co przewidywał Dumbledore - Moody w kryzysie i sytuacjach podbramkowych potrafi być diablo skuteczna. Świadomy jej mocnych i słabych stron uczynił z niej jedną z najbardziej lojalnych i oddanych sprawie członkiń zakonu - w końcu do organizacji należy jej brat, a słowo Alastora pozostaje dla niej święte.
Kobieta jest zachwycona tym, że może do dawnego nauczyciela mówić po imieniu i traktować prawie jak kolegę ze szkoły. Szanuje jego przenikliwy umysł, magiczne umiejętności, ale też sposób jak łatwo Albus zjednuje sobie ludzi oraz udaje niegroźnego, mało ogarniętego dziwaka. Lubi od niego dostawać słodycze, nie lubi gdy traktuje ją protekcjonalnie i nie słucha tego co ma do powiedzenia (co też się zdarza). Zależy jej na tym, by nie zawieźć jego oczekiwań, skoro był jednym z nielicznych z grona pedagogicznego, który w nią wierzył od samego początku.
Wchodzenie w dorosłość młodej brygadzistki z pozoru przeczyło jego ocenie i to dopiero konflikt z Voldemortem ukazał to, co przewidywał Dumbledore - Moody w kryzysie i sytuacjach podbramkowych potrafi być diablo skuteczna. Świadomy jej mocnych i słabych stron uczynił z niej jedną z najbardziej lojalnych i oddanych sprawie członkiń zakonu - w końcu do organizacji należy jej brat, a słowo Alastora pozostaje dla niej święte.
Kobieta jest zachwycona tym, że może do dawnego nauczyciela mówić po imieniu i traktować prawie jak kolegę ze szkoły. Szanuje jego przenikliwy umysł, magiczne umiejętności, ale też sposób jak łatwo Albus zjednuje sobie ludzi oraz udaje niegroźnego, mało ogarniętego dziwaka. Lubi od niego dostawać słodycze, nie lubi gdy traktuje ją protekcjonalnie i nie słucha tego co ma do powiedzenia (co też się zdarza). Zależy jej na tym, by nie zawieźć jego oczekiwań, skoro był jednym z nielicznych z grona pedagogicznego, który w nią wierzył od samego początku.