05.09.2026, 16:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.09.2026, 10:41 przez Anthony Shafiq.)
Nie byli w biurze, och nie. Byli na pokładzie luksusowego pociągu, przecinali wielką metalową machiną przestrzeń, aby zdążyć na czas, racząc się przy tym wybornym winem i degustując wymyślne mugolskie potrawy. Ale to właśnie była praca, tak tworzono politykę. Nie miał czasu wcześniej spotkać się z członkami swojej delegacji, każda z tych osób miała swoją rolę do odegrania w tym całym ambarasie, każda doradzała mu przez pryzmat własnych wartości, doświadczeń i umiejętności.
Zwykła kolacja, czy narada wojenna?
Anthony powiedziałby - czemu nie oba? Zawsze miał zachłanną naturę. Mierzył wysoko.
Słowa Roberta powitał z uśmiechem i uważnością, za którymi ukrył ciche parsknięcie niedowierzania, że Crouch nie dostrzega zagrożeń nadmiernego entuzjazmu. Dlaczegóż miałby? Czy ich ostatnia rozmowa nie wyglądała całkiem podobnie, kiedy to Roberta trzeba było tonować by nie namalował na swoich plecach celownika dla śmierciożerców. Anthony szacował, że teraz po Spalonej Nocy jest to tylko kwestia czasu, liczył jednak, że prace komisji, którą sędzia zainicjował, zostaną domknięte z sukcesem zanim to nastąpi.
Auberta może być problemem i trzeba będzie go łagodnie ostudzić. Tu stalowe spojrzenie na moment przeniosło się na Lanę. Jej wyjątkowe umiejętności mogłyby w tym pomóc, mały szantaż nikomu nigdy nie zaszkodził. Anthony, podobnie jak inni doświadczeni dyplomaci, paranoicznie pilnował swojego zachowania w przestrzeniach, które trudno było mu kontrolować i izolować od wzroku widmowidzów. Być może Francuz jeszcze nie nabrał tego zwyczaju…
Tymczasem Crouch wskazał mu słabe ogniwo, a Delacour tylko przypieczętował jego uwagę na Falkenhjem. Zakładał, że problem z przekonaniem jej dotyczyłby faktu, że sama zainteresowana raczej mogłaby być podejrzewana o sympatyzowanie z postulatami Voldemorta. Tymczasem strach o obywateli własnego kraju przebywających na terenie Anglii… Co jeśli obawiałaby się, że działania odbudowy tylko zaognią ataki? Ogień i tak celował na ślepo, czystokrwiści również ponieśli dotkliwe rany. Zasępił się. Delikatna sprawa. Zdawało się, że będzie musiał zająć się tym osobiście, podpierając to własnymi przekonaniami w których silna społeczność była w stanie wypchnąć agresora.
– Nie musisz martwić się o Bellamont'a, zdaje się, że jego krewniacy regularnie stołują się z rodzicami Jonathana. – Zwrócił się, po wysłuchaniu wszystkich, w stronę Roberta – I wiem Jonathanie, że altruizm pięknie prezentuje się na pierwszych stronach gazet, ale jestem skłonny na czas spłat obniżyć Włochom po cichu cła na oliwę, perfumy i szkła alchemiczne. Tylko błagam, niech to się nie rozniesie. – Każdy może na moment zostać socjalistą, gdy jego biznes na tym nie ucierpi. Altruizm strach - tak. Ale pieniądz… Anthony był bardziej niż pewien, że złoto rządzi światem.
– W dniu kiedy dotrzemy wieczorem będzie przyjęcie u Auberta. Tam najlepiej będzie uderzyć, zanim zrobimy oficjalne przemówienia w Unii. Ich głosy będą decydujące. Reszta podąży za decyzją tej trójki. – Część z nich to wiedziała, mówił to po to, aby wiedzieli to wszyscy. Takie działania, takie inicjatywy nigdy nie miały jednego ojca. Na sukces pracowała cała grupa. Cały sztab. Nawet taki obradujący wewnątrz pędzącego pociągu.
Zwykła kolacja, czy narada wojenna?
Anthony powiedziałby - czemu nie oba? Zawsze miał zachłanną naturę. Mierzył wysoko.
Słowa Roberta powitał z uśmiechem i uważnością, za którymi ukrył ciche parsknięcie niedowierzania, że Crouch nie dostrzega zagrożeń nadmiernego entuzjazmu. Dlaczegóż miałby? Czy ich ostatnia rozmowa nie wyglądała całkiem podobnie, kiedy to Roberta trzeba było tonować by nie namalował na swoich plecach celownika dla śmierciożerców. Anthony szacował, że teraz po Spalonej Nocy jest to tylko kwestia czasu, liczył jednak, że prace komisji, którą sędzia zainicjował, zostaną domknięte z sukcesem zanim to nastąpi.
Auberta może być problemem i trzeba będzie go łagodnie ostudzić. Tu stalowe spojrzenie na moment przeniosło się na Lanę. Jej wyjątkowe umiejętności mogłyby w tym pomóc, mały szantaż nikomu nigdy nie zaszkodził. Anthony, podobnie jak inni doświadczeni dyplomaci, paranoicznie pilnował swojego zachowania w przestrzeniach, które trudno było mu kontrolować i izolować od wzroku widmowidzów. Być może Francuz jeszcze nie nabrał tego zwyczaju…
Tymczasem Crouch wskazał mu słabe ogniwo, a Delacour tylko przypieczętował jego uwagę na Falkenhjem. Zakładał, że problem z przekonaniem jej dotyczyłby faktu, że sama zainteresowana raczej mogłaby być podejrzewana o sympatyzowanie z postulatami Voldemorta. Tymczasem strach o obywateli własnego kraju przebywających na terenie Anglii… Co jeśli obawiałaby się, że działania odbudowy tylko zaognią ataki? Ogień i tak celował na ślepo, czystokrwiści również ponieśli dotkliwe rany. Zasępił się. Delikatna sprawa. Zdawało się, że będzie musiał zająć się tym osobiście, podpierając to własnymi przekonaniami w których silna społeczność była w stanie wypchnąć agresora.
– Nie musisz martwić się o Bellamont'a, zdaje się, że jego krewniacy regularnie stołują się z rodzicami Jonathana. – Zwrócił się, po wysłuchaniu wszystkich, w stronę Roberta – I wiem Jonathanie, że altruizm pięknie prezentuje się na pierwszych stronach gazet, ale jestem skłonny na czas spłat obniżyć Włochom po cichu cła na oliwę, perfumy i szkła alchemiczne. Tylko błagam, niech to się nie rozniesie. – Każdy może na moment zostać socjalistą, gdy jego biznes na tym nie ucierpi. Altruizm strach - tak. Ale pieniądz… Anthony był bardziej niż pewien, że złoto rządzi światem.
– W dniu kiedy dotrzemy wieczorem będzie przyjęcie u Auberta. Tam najlepiej będzie uderzyć, zanim zrobimy oficjalne przemówienia w Unii. Ich głosy będą decydujące. Reszta podąży za decyzją tej trójki. – Część z nich to wiedziała, mówił to po to, aby wiedzieli to wszyscy. Takie działania, takie inicjatywy nigdy nie miały jednego ojca. Na sukces pracowała cała grupa. Cały sztab. Nawet taki obradujący wewnątrz pędzącego pociągu.
Wiedza o Świecie V, Aktualne miejsce pracy: Szef OMSHMu, Dowodzenie II