Warunki z którymi przyszło im się mierzyć nie należały do najbardziej przyjemnych. Wiatr wiał jej w mordę, podłoże próbowało zatrzymać ją w miejscu, do tego wszystkiego marzyła o tym, żeby właśnie w tej chwili opierdolić stek. Miała wrażenie, że gdy tylko zamykała na chwilę oczy przed nosem pojawiał jej się zapach idealnie wysmażonego mięsa. Starała się więc tego unikać, szła przed siebie z szeroko otworzonymi oczyma, by nie daj Merlinie nie kusić losu. Jeszcze musiałaby się zawinąć stąd właśnie w tej chwili, aby spełnić swoją zachciankę. To nie tak, że była głodna, nie, zjadła przed tym nim się tu pojawili solidny posiłek, po prostu podczas tego uroczego spaceru naszła ją ochota na kawał mięsa.
Pogodziła się z tym, że musieli się poruszać w ciemności. Znajdowali się na jakimś zadupiu, które najwyraźniej nie pozwalało się chociaż odrobinę rozświetlić. Kaptur co chwilę spadał jej na twarz, przez co poprawiała go co chwila prawą rękę, w lewej oczywiście miała różdżkę, której póki co nie zamierzała używać, ale nigdy nie wiadomo kiedy coś postanowi zaznaczyć swoją obecność w miejscu jak to.
Tak naprawdę trudno było stwierdzić, czy szli w dobrym kierunku, wolała się nastawić na to, że rzeczywiście tak jest, chociaż ciężko było czytać znaki, które powinno dawać otoczenie. Było tu ciemno niczym w czarnej dupie. Czuła, że jej spodnie są umorusane w błocie, zrobiły się już bowiem dużo cięższe niż na początku wędrówki, tak samo jak i buty.
Benjy przystanął i świecił w miejscu swoją różdżką, przez co podeszła do niego i spojrzała w tamtym kierunku. Była to rzeka, strumyk? Trudno było to stwierdzić w tych warunkach. Przeniosła wzrok nieco wyżej, dostrzegła w mroku tę nieszczęsną kładkę, która nie wyglądała na najbardziej stabilną. Spojrzała na swojego kompana, później na siebie, znowu na swojego kompana… Cóż, jeśli i on i ona ją pokonają zdecydowanie będzie ją można uznać za funkcjonalną.
- Nie krępuj się, chętnie pójdę za Tobą. - Fenwick był od niej cięższy, jeśli jemu uda się przejść bez zmoczenia się, to jej tym bardziej. Była od niego nieco mniejsza i szczuplejsza, chociaż i tak nie należała przecież do drobnych osób.
- Mam Cię asekurować, czy coś? - Wolała się upewnić, bo nie ma się co oszukiwać warunki nie należały do najprzyjemniejszych, nie ufałaby tej kładce, nie mieli jednak zbyt wielkiego wyboru, musieliby nadrobić drogi gdyby wybrali inną opcję.