07.09.2026, 19:38 ✶
Brenna pracowała sporo i sporo jej czasu pochłaniał i Zakon. Ale starała się pamiętać, że wokół byli ludzie, na których jej zależy i że zasługują na to, aby spędzić z nimi parę godzin, rzeczywiście Dora nie musiała więc długo prosić, aby towarzyszyła jej w Hogsmeade. Właściwie wystarczył tylko raz, a Bren powiedziała, żeby dała jej godzinę i mogą ruszać.
Miodowe Królestwo było punktem do odwiedzenia absolutnie obowiązkowym i jednym z ulubionych miejsc Brenny na całym świecie. Nic dziwnego, że kiedy z niego wychodziły, niosła całe naręcze toreb i pudełek: bo trzeba było kupić zapasy dla siebie, wcale nie małe, ale też ulubioną czekoladę Millie, parę babeczek dla Alastora, musy świtusy dla Erika, właściwie to dlaczego nie torebkę cukierków do częstowania w biurze, no i taką czekoladę, od której cieplej robi się na duchu, dobrze mieć zawsze w szufladzie biurka w pracy… litania ciągnęła się dalej, i w efekcie oczywiste, że Brenna kupiła przerażająco dużo.
– Jasne, dlaczego nie? Herbata to doskonały pomysł. To ładna noc, jak wrócimy do Doliny będzie widać gwiazdy – zgodziła się jednak bez większego wahania, nawet jeśli będzie musiała to wszystko ze sobą taszczyć. Wszak słodycze nie były specjalnie ciężkie, a zresztą to był słodki ciężar. Zwłaszcza myszy śmietankowe, które dało się kupić właściwie tylko tutaj, no i jeszcze ta nowa bombonierka, której nigdy nie próbowała!
Musiała tylko trochę inaczej to wszystko sobie spakować: i kiedy wrzucała rzeczy do największej z toreb, żeby łatwiej jej było się przemieszczać, jedno pudełko upadło. Brenna przystanęła, aby je podnieść, Dora zaś w tym momencie dostrzegła stojącą nieopodal dziewczynkę: ubraną trochę nieadekwatnie do pory roku, i raczej w wieku, w którym o tej porze nie powinna być sama…
Miodowe Królestwo było punktem do odwiedzenia absolutnie obowiązkowym i jednym z ulubionych miejsc Brenny na całym świecie. Nic dziwnego, że kiedy z niego wychodziły, niosła całe naręcze toreb i pudełek: bo trzeba było kupić zapasy dla siebie, wcale nie małe, ale też ulubioną czekoladę Millie, parę babeczek dla Alastora, musy świtusy dla Erika, właściwie to dlaczego nie torebkę cukierków do częstowania w biurze, no i taką czekoladę, od której cieplej robi się na duchu, dobrze mieć zawsze w szufladzie biurka w pracy… litania ciągnęła się dalej, i w efekcie oczywiste, że Brenna kupiła przerażająco dużo.
– Jasne, dlaczego nie? Herbata to doskonały pomysł. To ładna noc, jak wrócimy do Doliny będzie widać gwiazdy – zgodziła się jednak bez większego wahania, nawet jeśli będzie musiała to wszystko ze sobą taszczyć. Wszak słodycze nie były specjalnie ciężkie, a zresztą to był słodki ciężar. Zwłaszcza myszy śmietankowe, które dało się kupić właściwie tylko tutaj, no i jeszcze ta nowa bombonierka, której nigdy nie próbowała!
Musiała tylko trochę inaczej to wszystko sobie spakować: i kiedy wrzucała rzeczy do największej z toreb, żeby łatwiej jej było się przemieszczać, jedno pudełko upadło. Brenna przystanęła, aby je podnieść, Dora zaś w tym momencie dostrzegła stojącą nieopodal dziewczynkę: ubraną trochę nieadekwatnie do pory roku, i raczej w wieku, w którym o tej porze nie powinna być sama…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.