Praca nad wiankiem szła jej wyśmienicie, widać było, że przychodzi jej to z łatwością. Nie da się ukryć, że była rzemieślnikiem. Włożyła całe serce, aby wianek dla Erika był najpiękniejszy.
Usłyszała głos, skierowany w jej stronę. Podniosła głowę znad swojego dzieła. Uśmiechneła się, gdy zobaczyła Elliotta. Polubiła go, wiedziała, że jest przyjacielem Erika, przyszedł w końcu kiedyś do niej po słodycze dla niego, wiedziała też, że Longbottom się wypowiada o nim w samym superlatywach.
- Mam nadzieję, że Salem był miły, czasem miewa humorki... - Wierzyła jednak, że w to święto starał się nikomu nie podpaść.
- Dziekuję, nawet się nie spodziewałam, że pójdzie mi tak lekko, takie plecenie to sama przyjemność. - Szczególnie po całym dniu ciężkiej pracy.
- Tak, dla Erika, jest moją największą miłością oczywiście nie do końca romantyczną, ale myślę, że nie mogłabym oddać tego wianka komuś innemu. - Nie kryła się wcale z sympatią jaką darzyła Longbottoma.
- Oczywiście, nie widzę przeciwwskazań, dorzuć je od siebie. - Nie umknęło jej, jakie kwiat wybrał Malfoy - nie skomentowała tego jednak, dla niej liczyło się jedynie szczęście przyjaciela, jeśli to z tym człowiekiem miało go połączyć coś więcej - nie będzie mu stawać na drodze tylko da swoje błogosławieństwo.
Elliott dołożył swoje kwiaty do wianka. Wyszło im całkiem niezłe dzieło, była zadowolona z efektu. - Myślę, że możemy do już dać Erikowi. - Zauważyła bowiem, że Longbottom pojawił się na polanie, więc ruszyli w jego stronę.