Patrzyła teraz na te rysunki do góry nogami, skoro były już w rękach Helloise, ale i tak perspektywa nie sprawiała, żeby nagle przyszło jej do głowy, gdzie może znajdować się takie drzewo. Jakoś instynktownie kojarzyła taki widok z jakimś najpewniej lasem czy łąką, a takich w Wielkiej Brytanii było na tyle sporo, że jakoś nie potrafiła tego krajobrazu dopasować konkretnie do Walii.
– Byłam. Właściwie jestem tam codziennie, bo tam właśnie pracuję na wykopaliskach, ale widoki mamy zupełnie inne, bo to trochę pustkowie, ruiny i morze wrzosów – przyznała z jakimś zastanowieniem, nadal zerkając na rysunek drzewa, bo to on był w tym momencie kluczowy, a nie ten oskarżycielski wycelowany, spróchniały palec. – Nigdy Walii bardziej nie zwiedziłam… Może powinnam? To twoje rodzinne strony, prawda? – zapytała i doprecyzowała jednocześnie. Uczyła się oczywiście o historii Anglii również, o kulturze, o kwestiach społecznych i napięciach, o rodach i nazwiskach, miała więc jakieś pojęcie o tym, skąd pochodzą Rowle’owie, ale Helloise przecież nie bez powodu mieszkała w Dolinie Godryka i miała teraz, wyglądało na to, że całkiem niemały problem ze swoją chatą.
– Tak, to niełatwa sztuka i wymaga wiele pracy. Przede wszystkim trzeba wyrobić w sobie pewne… spojrzenie na detale i wrażliwość na schematy. I w zasadzie tego powinny uczyć lekcje wróżbiarstwa w szkole – chociaż pokazywanie różnych sposobów wróżenia również było ważne, bo wróżbici swoje preferencje mieli różne. – To chyba jest jak z każdym wyspecjalizowanym. Żeby być w tym naprawdę dobrym, trzeba poświęcić czas na inne rzeczy – dodała z uśmiechem. Po czym uśmiechnęła się do Helloise, gdy ta powiedziała o wróżeniu z lotu ptaków. – Sposobów wróżenia jest być może równie dużo co samych wróżbitów. Wróżenie że snów, z chmur, z kości, z dłoni, z liter i liczb… z wnętrzności zwierząt również można wdrożyć. Ale to i czym mówisz to alektromancja, czyli wróżenie z obserwacji ptaków, chociaż do tego najczęściej wykorzystuje się koguta. Koniecznie białego, chociaż nie pytaj mnie dlaczego akurat takiego – Ginny zachichotała i sobie odkrajając kawałek ciasta. – Uczyłam się kiedyś takiego prostego wierszyka-wyliczanki dotyczącego wróżenia z obserwacji ile w pobliżu znajduje się sork. Idzie to tak – odchrząknęła i zaczęła recytować. – Jedna sroczka smutek wróży, dwie – radości pełne dni, trzy to dziewczę urodziwe, cztery – chłopiec ci się śni, pięć da srebra cały dzbanek, sześć przyniesie złota moc, siedem tajemnicę kryje w najstraszniejszą ciemną noc – zakończyła i zapatrzyła się na Helloise.