— Moja kuzynka — odparł w nieoczekiwanym przypływie pamięci. Być może nie skojarzyłby imienia, gdyby nie niedawny pogrzeb w ich rodzinie, a poza tym o Eden ciężko było zapomnieć. Chociaż umysł Martina wysilił się by wykopać pamięć, z opóźnieniem zdał sobie sprawę, że Daisy wylosowała imię żeńskie. Pomyliła koszyki? Doszło do wymieszania losów? Nie wnikał.
Crouch przyjrzał się mężczyznom wspinającym na pal. Interesujące było oglądanie czarodziejów odrzucających swe różdżki na rzecz niemagicznego użycia mięśni.
Skinął głową na słowa Daisy i znów z opóźnieniem zrozumiał, o czym mówiła. Wianek? Dla niego?
— Jesteś pewna, że możesz mi go podarować?
Z tego co rozumiał, damy dawały wianki wybrankom serca. A chociaż miał w poważaniu utarte normy i standardy, nie chciał psuć humoru matce plotkami o domniemanym romansie z dziennikarką.
Martin doskonale obeznany był z symboliką kwiatów. Chociaż większość wybranych przez Daisy nie budziło sprzeciwu, tak irysy były kontrowersyjne. Nie wiedział, na ile inni czarodzieje orientują się w temacie, ale sam miał ochotę uciec, byleby nie dać sobie założyć wianka na głowę. Jedynym wyjściem z tej sytuacji... było uplecenie jednego dla Daisy. Tu znów mogły pojawić się kontrowersje, ale wtem dostrzegł swojego kuzyna zanurzonego w kwietny świat, toteż uznał usiadł i zabrał się do pracy.
Wybrał stokrotki — oczywiście — a także frezje. Dodał też niedużego tulipana i lilię, tworząc interesującą, asymetryczną wiązankę. O ile udało mu się utrzymać to wszystko w kupie.
Akcja nieudana
Sukces!
Akcja nieudana