10.09.2026, 20:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.09.2026, 21:04 przez Ceolsige Burke.)
Firefly zataczało szalone rundy w powietrzu pomiędzy krokwiami. Wyczuwała nadchodzącą pracę. W pomieszczeniu ucichło chrobotanie pióra o papier. Zamiast tego cichutkie kap kap, lepkiego laku znaczyło koniec pisania. Ceolsige wstała dystyngowanie od biurka. W dłoni miała mała zieloną kopertę. Uchyliła delikatnie okrągłe okienko i wystawiła dłoń z tkwiącą między knykciami kopertą.
Mała płomykówka natychmiast szybkim lotem pomknęła ku zielonej kopercie. Prawie nurkując doleciała do dłoni gdzie nagłym trzepotem skrzydeł zatrzymała się i pochwyciła w szpony papier. Ceolsige wyszeptała do niej tylko nazwisko adresata. Płomykówka zniknęła w szczelinie uchylonego okna.
Z cichym westchnięciem blondynka obróciła się w stronę warsztatu. Podeszła do stołu na którym panował już porządek. Wszystko uszykowane do kolejnych prób. Zawiasy, denka, wieczka, zamki oraz tych kilka ciekawostek, które miała nadzieję znajdą dobre zastosowanie w tworzonych pojemnikach. Sama nie byłą pewna ale ostatecznie o to chodziło w odkrywaniu. Tak jak sam zamek i mechanizm wieka wydawały się proste tak połączenie ich z właściwościami magicznych stawiało pewne wyzwanie.
Tym razem podeszła do sprawy bardziej personalnie. List od Astorii przywiesiła pomiędzy pilnikami tuż obok szkiców i planów pojemnika. Tak by jej osoba stałą się częścią planowanej produkcji. Nowe denko trafiło na płytę traserską. Fajka z nową porcją tytoniu trafiła do ust paserki. Wszystko wydawało się być we właściwym miejscu.
Rzucam na WOŚ ◉◉◉◉○ w celu wyprodukowania pojemnika na proch dla Astorii Avery. Korzystam z przewagi Tworzenie mechanizmów II.
I nie tylko się wydawało. Tym razem otwory i rowki drążone i wiercone były bez problemu. W uszykowane miejsca Burke mogła z łatwością wprowadzić zamaskowany zawias i połączyć go z delikatnie wypukłym wiekiem. Szczelina na zamek byłą wąska ale równa. Wprowadzanie zębatek i zapadki wymagało precyzji. Zgodnie z zaleceniami jakie uzgodniła w ramach klubu połączyła zamek cienkimi miedzianymi drucikami z rowkami na obwodzie pojemnika. Elementy wykonane z części ciała salamandry oraz wulkanicznych ślimaków miały wytworzyć wytworzyć nierówność energii magicznej poprzez zawartość siarki, miedzi i żelaza w łączących elementy drucikach. Zamek podczas zatrzaśnięcia miał łączyć je w całość. Efektem było delikatne podgrzewanie wnętrza pojemniczka co odparowywać miało nadmiar wilgoci i zapobiegać zbrylaniu popiołów.
W cienkim rowku wieka pojemnika ukryta była malutka półprzepuszczlana uszczelka. W tym wypadku pozyskana z ukwiałów.
Całość powinna zapewniać optymalne warunki przechowywania zebranych prochów. Do pojemniczka dołączony był niewielki kluczyk.
Mała płomykówka natychmiast szybkim lotem pomknęła ku zielonej kopercie. Prawie nurkując doleciała do dłoni gdzie nagłym trzepotem skrzydeł zatrzymała się i pochwyciła w szpony papier. Ceolsige wyszeptała do niej tylko nazwisko adresata. Płomykówka zniknęła w szczelinie uchylonego okna.
Z cichym westchnięciem blondynka obróciła się w stronę warsztatu. Podeszła do stołu na którym panował już porządek. Wszystko uszykowane do kolejnych prób. Zawiasy, denka, wieczka, zamki oraz tych kilka ciekawostek, które miała nadzieję znajdą dobre zastosowanie w tworzonych pojemnikach. Sama nie byłą pewna ale ostatecznie o to chodziło w odkrywaniu. Tak jak sam zamek i mechanizm wieka wydawały się proste tak połączenie ich z właściwościami magicznych stawiało pewne wyzwanie.
Tym razem podeszła do sprawy bardziej personalnie. List od Astorii przywiesiła pomiędzy pilnikami tuż obok szkiców i planów pojemnika. Tak by jej osoba stałą się częścią planowanej produkcji. Nowe denko trafiło na płytę traserską. Fajka z nową porcją tytoniu trafiła do ust paserki. Wszystko wydawało się być we właściwym miejscu.
Rzucam na WOŚ ◉◉◉◉○ w celu wyprodukowania pojemnika na proch dla Astorii Avery. Korzystam z przewagi Tworzenie mechanizmów II.
Rzut PO 1d100 - 48
Sukces!
Sukces!
I nie tylko się wydawało. Tym razem otwory i rowki drążone i wiercone były bez problemu. W uszykowane miejsca Burke mogła z łatwością wprowadzić zamaskowany zawias i połączyć go z delikatnie wypukłym wiekiem. Szczelina na zamek byłą wąska ale równa. Wprowadzanie zębatek i zapadki wymagało precyzji. Zgodnie z zaleceniami jakie uzgodniła w ramach klubu połączyła zamek cienkimi miedzianymi drucikami z rowkami na obwodzie pojemnika. Elementy wykonane z części ciała salamandry oraz wulkanicznych ślimaków miały wytworzyć wytworzyć nierówność energii magicznej poprzez zawartość siarki, miedzi i żelaza w łączących elementy drucikach. Zamek podczas zatrzaśnięcia miał łączyć je w całość. Efektem było delikatne podgrzewanie wnętrza pojemniczka co odparowywać miało nadmiar wilgoci i zapobiegać zbrylaniu popiołów.
W cienkim rowku wieka pojemnika ukryta była malutka półprzepuszczlana uszczelka. W tym wypadku pozyskana z ukwiałów.
Całość powinna zapewniać optymalne warunki przechowywania zebranych prochów. Do pojemniczka dołączony był niewielki kluczyk.