Od początku liczyli się z tym, że dokładnie taka może być reakcja kapłanek i kapłanów, ale też po części dlatego zdecydowali się pójść do Kowenu, żeby narobić swoją obecnością trochę zamieszania i być może wypłoszyć tych wywrotowców, chcących ryzykować życiem swoim i innych, których namawiali do wejścia szturmem na Polanę Ognisk. Najwyraźniej jednak albo maskowali się bardzo dobrze, albo ich tutaj nie było, bo nie zauważyli niczego specjalnego, oprócz onieśmielonych kapłanek, trudno powiedzieć czy nimi obojga czy samym Atreusem.
Faktycznie jeszcze brakowałoby tego, żeby sobie dorobili teorie, dlaczego oboje pojawili się w Kowenie, w świątyni, poszli się modlić, pogadać z kapłanami, a potem na rozmówkę do Arcykapłana.
Bo Lestrange westchnęła ciężko, gdy dziewczyna wymigała się od rozmowy z nią i uciekła, na co w reakcji odwróciła się do Atreusa i zrobiła do niego minę. Dowiedzieli się niewiele. I to chyba jednak oznaczało, że trzeba do Percivala pójść.
A ten najwyraźniej wiedział równie niewiele. Victoria słuchała tego, co mówił, nie wtrącała się za bardzo w rozmowę, ale przemyślenia miała takie, że i ją buntownicze nastroje niespecjalnie dziwiły, zwłaszcza biorąc pod uwagę tę Isobell w areszcie. Natomiast ładowanie się na Polanę Ognisk było skrajnie niebezpieczne i ci ludzie chyba nie zdawali sobie z tego sprawy, i to ja martwiło najbardziej.
Obserwowała reakcje Percivala, o ile w ogóle cokolwiek dało się z niego wyczytać.
// Percepcja ◉◉◉○○ - nie wiem czy mam rzucać czy nie