12.09.2026, 23:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.09.2026, 19:10 przez Bran Krwiopijca.
Powód edycji: zadanko przepisane, żeby daty dobrze siadły
)
Krematorium znajduje się na samym końcu długiego korytarza na parterze Świętego Munga. Można dostać się do niego dwojgiem drzwi.
Jedne drzwi prowadzą do ładnej recepcji i biur, gdzie przyjmujemy pogrążonych w żałobie członków rodzin zmarłych pacjentów. Oferujemy kilka rodzajów stosu ciałopalnego w wybranym przez państwa miejscu (czy mogę zainteresować państwa katalogiem licencjonowanych przez Ministerstwo Magii punktów plenerowych do ustawiania stosów?). Stos ciałopalny to jednak koszt. Dla tych, którzy pieniędzy na podobny rytuał nie mają, na miejscu oferujemy piece. Skromnie, cicho, krótko, ale z poszanowaniem godności.
Drugie drzwi krematorium są mniej piękne i przeznaczone dla personelu. Tędy wwozimy to, co godności ludzkiej nie posiada (bądź nie posiada już). Zakrwawione waciki, odcięte palce cieślów, urwane nogi, bezimienne szczątki i to, co nam Koroner przyśle. Wszystko do pieca. Piece nie działają całą dobę, odpadom medycznym już się nigdzie nie spieszy, wystarcza pracownikom spalarni klasyczna zmiana 9-5.
Po ocenie czasu odbioru odpadów z Ministerstwa, które się tego dnia przedłużyło (cholerny młody i ten samoskładający się wózek!), macie powody przypuszczać, że szczątki, których tropem podążacie, nie dojechały w godzinach działania pieców i będą czekać w Świętym Mungu do rana.
Gdy pojawiacie się rano pod krematorium, na drzwiach dla petentów wciąż wisi tabliczka zamknięte, ale zbliża się godzina otwarcia. Pracownica biura, a więc osoba, która obsługuje klientów i dokumenty, będzie tutaj za nieco pond pół godziny. Ta kobieta ma dostęp do szczegółowej informacji, lecz jako że jest czarownicą kompetentną i odpowiedzialną za funkcjonowanie tego miejsca, może być nie tak łatwo przekonać ją, żeby tak po prostu wszystko wam wyśpiewała, skoro wchodzicie tu bez nakazów, bez uprzedzenia, bez upoważnienia od przełożonych.
Część dla klientów jest zamknięta na cztery spusty, lecz co jakiś czas przez drzwi dla personelu tenże personel sanitarno-porządkowy zwozi do spalarni wózki z zużytymi opatrunkami, skontaminowanymi klątwą przedmiotami i wszystkim innym, czego nie można bezpiecznie wyrzucić na kubły za szpitalem. Zagadanie do takiej sprzątaczki czy woźnego…? Jest szansa, że będą mniej ostrożni i w ciemno zaufają legitymacji, wprowadzając was drzwiami dla pracowników.
Jedne drzwi prowadzą do ładnej recepcji i biur, gdzie przyjmujemy pogrążonych w żałobie członków rodzin zmarłych pacjentów. Oferujemy kilka rodzajów stosu ciałopalnego w wybranym przez państwa miejscu (czy mogę zainteresować państwa katalogiem licencjonowanych przez Ministerstwo Magii punktów plenerowych do ustawiania stosów?). Stos ciałopalny to jednak koszt. Dla tych, którzy pieniędzy na podobny rytuał nie mają, na miejscu oferujemy piece. Skromnie, cicho, krótko, ale z poszanowaniem godności.
Drugie drzwi krematorium są mniej piękne i przeznaczone dla personelu. Tędy wwozimy to, co godności ludzkiej nie posiada (bądź nie posiada już). Zakrwawione waciki, odcięte palce cieślów, urwane nogi, bezimienne szczątki i to, co nam Koroner przyśle. Wszystko do pieca. Piece nie działają całą dobę, odpadom medycznym już się nigdzie nie spieszy, wystarcza pracownikom spalarni klasyczna zmiana 9-5.
Po ocenie czasu odbioru odpadów z Ministerstwa, które się tego dnia przedłużyło (cholerny młody i ten samoskładający się wózek!), macie powody przypuszczać, że szczątki, których tropem podążacie, nie dojechały w godzinach działania pieców i będą czekać w Świętym Mungu do rana.
Gdy pojawiacie się rano pod krematorium, na drzwiach dla petentów wciąż wisi tabliczka zamknięte, ale zbliża się godzina otwarcia. Pracownica biura, a więc osoba, która obsługuje klientów i dokumenty, będzie tutaj za nieco pond pół godziny. Ta kobieta ma dostęp do szczegółowej informacji, lecz jako że jest czarownicą kompetentną i odpowiedzialną za funkcjonowanie tego miejsca, może być nie tak łatwo przekonać ją, żeby tak po prostu wszystko wam wyśpiewała, skoro wchodzicie tu bez nakazów, bez uprzedzenia, bez upoważnienia od przełożonych.
Część dla klientów jest zamknięta na cztery spusty, lecz co jakiś czas przez drzwi dla personelu tenże personel sanitarno-porządkowy zwozi do spalarni wózki z zużytymi opatrunkami, skontaminowanymi klątwą przedmiotami i wszystkim innym, czego nie można bezpiecznie wyrzucić na kubły za szpitalem. Zagadanie do takiej sprzątaczki czy woźnego…? Jest szansa, że będą mniej ostrożni i w ciemno zaufają legitymacji, wprowadzając was drzwiami dla pracowników.
zadanie od mistrza gry
Możecie wybrać bezpieczną ścieżkę: dogadać się z jakąś niezbyt ostrożną i nieobeznaną z prawem sprzątaczką. Dostaniecie wtedy po dwie próby rzutu na charyzmę na głowę. Jeśli nie uda się wam jej przekonać, mieliście gigantycznego pecha, ale poza tym nie ma konsekwencji. Jeśli się uda, ta osoba zaprowadzi was do głowy, ale nie będzie wam umiała niczego powiedzieć.
Próba dogadania się z pracownicą krematorium jest nieco bardziej ryzykowna. Domyślnie zaproponuję wam dwa podejścia do oczarowania jej charyzmą (dwa łącznie, nieważne kto rzuci). Możecie też wyjść dodatkowo z własnym pomysłem wykorzystania waszych przewag i statystyk do uzyskania jakichś bonusów. Ta kobieta może nie tylko wskazać wam głowę, ale i ma dostęp do dokumentów oraz odpowie na wasze pytania (jeśli będzie znała odpowiedź; nie wie niczego o śledztwie, ale koroner musiał przekazać do krematorium pewien pakiet informacji o tym, co właściwie dostają, aby poprawnie i bezpiecznie to zutylizowano). Porażka grozi tym, że pani skontaktuje się z Biurem, prosząc o dodatkowe wyjaśnienia, a wtedy Harper zorientuje się, że węszycie za czymś i będzie przyglądać się wam uważniej, nawet jeśli uda wam się wiarygodnie wytłumaczyć.
Jeśli potrzebujecie, żeby postaci się naradziły, albo chcecie zrobić sobie dłuższy wstęp, możecie tu same pisać, ile dusza zapragnie, ale otagujcie mnie, gdy postaci zdecydują się na którąś z dróg i podejmiecie działanie. Poprowadzę NPC.
Nadajcie sesji datę fabularną i mi ją zgłoście. Wstępnie jako gracze macie na domknięcie tego wątku czas do 15 listopada.
@Atreus Bulstrode @Victoria Lestrange
Próba dogadania się z pracownicą krematorium jest nieco bardziej ryzykowna. Domyślnie zaproponuję wam dwa podejścia do oczarowania jej charyzmą (dwa łącznie, nieważne kto rzuci). Możecie też wyjść dodatkowo z własnym pomysłem wykorzystania waszych przewag i statystyk do uzyskania jakichś bonusów. Ta kobieta może nie tylko wskazać wam głowę, ale i ma dostęp do dokumentów oraz odpowie na wasze pytania (jeśli będzie znała odpowiedź; nie wie niczego o śledztwie, ale koroner musiał przekazać do krematorium pewien pakiet informacji o tym, co właściwie dostają, aby poprawnie i bezpiecznie to zutylizowano). Porażka grozi tym, że pani skontaktuje się z Biurem, prosząc o dodatkowe wyjaśnienia, a wtedy Harper zorientuje się, że węszycie za czymś i będzie przyglądać się wam uważniej, nawet jeśli uda wam się wiarygodnie wytłumaczyć.
Jeśli potrzebujecie, żeby postaci się naradziły, albo chcecie zrobić sobie dłuższy wstęp, możecie tu same pisać, ile dusza zapragnie, ale otagujcie mnie, gdy postaci zdecydują się na którąś z dróg i podejmiecie działanie. Poprowadzę NPC.
Nadajcie sesji datę fabularną i mi ją zgłoście. Wstępnie jako gracze macie na domknięcie tego wątku czas do 15 listopada.
@Atreus Bulstrode @Victoria Lestrange