9 godzin(y) temu ✶
– Brzmi paskudnie. Dorwaliście go? – spytała, a kąciki ust drgnęły jej lekko, gdy zgodził się z tym, że faktycznie miałby je za okropnie nudne. – Hej! Po pierwsze, takie zabawy jak wpychanie gdzieś kogoś, zrzucanie ze schodów albo wciąganie do schowków to sposoby chłopców, nie dziewczynek. Po drugie, sugerujesz, że nie bawiłbyś się dobrze, jakbyśmy musieli w takiej posiedzieć? – prychnęła z udawanym oburzeniem.
Widać niemo się z nim zgodziła, że najlepiej o wszystkim zapomnieć, bo nijak tej sprawy z zamianą ciał i nieudanymi próbami flirtów w tychże niewłaściwych ciałach już nie skomentowała.
– Lubisz doprowadzać ludzi do załamania nerwowego? – Wcale nie była zaskoczona, że był chyba trochę dumny z tego, ile zamieszania tworzyli wśród Ślizgonów. Właściwie zresztą wśród Gryfonów zawsze też dużo się działo, a Brenna… cóż, też nie w każdej sytuacji była grzeczną dziewczynką, choć większość jej wybryków bywała chyba innej natury.
Przez moment zastanawiała się nad tym powrotem: i właściwie to się z nim zgadzała, nie chciałaby wrócić, nie dlatego, że nie cierpiała zielarstwa czy niektórych lekcji, ale dlatego, że choć za tym tęskniła, to jednocześnie odeszła od tamtych czasów o wiele za daleko. Hogwart był symbolem dzieciństwa i beztroski, ale ona nie chciała znów być dzieckiem i stracić tego, co było teraz.
Jego kolejne słowa były już znacznie bardziej skomplikowane.
– Cóż, gdyby użyć zmieniacza czasu, to byłoby się takim jak obecnie, i patrzyło z boku, nie mogąc niczego zmienić, żeby nie wysadzić świata czy coś takiego. Nie miałabym na to najmniejszej ochoty – stwierdziła lekko, bo chyba żadne z nich nie miało siły na zastanawianie się nad tym, co by było, gdyby tacy jak teraz trafili do tamtych czasów jako nastoletni oni. Pewnie oboje przede wszystkim pomyśleliby o tym, że niektórych ludzi da się uratować. – W każdym razie jestem pewna, że gdybyśmy mieli wtedy dłużej pogadać, któreś z nas dostałoby załamania nerwowego. Albo byśmy się pobili. Co to takiego? – spytała, kiedy podniósł pudełko, odruchowo trochę podejrzliwa. Ale zaraz uznała, że szanse na to, że trafią na coś magicznego i niebezpiecznego w mugolskim pociągu była znikoma.
Widać niemo się z nim zgodziła, że najlepiej o wszystkim zapomnieć, bo nijak tej sprawy z zamianą ciał i nieudanymi próbami flirtów w tychże niewłaściwych ciałach już nie skomentowała.
– Lubisz doprowadzać ludzi do załamania nerwowego? – Wcale nie była zaskoczona, że był chyba trochę dumny z tego, ile zamieszania tworzyli wśród Ślizgonów. Właściwie zresztą wśród Gryfonów zawsze też dużo się działo, a Brenna… cóż, też nie w każdej sytuacji była grzeczną dziewczynką, choć większość jej wybryków bywała chyba innej natury.
Przez moment zastanawiała się nad tym powrotem: i właściwie to się z nim zgadzała, nie chciałaby wrócić, nie dlatego, że nie cierpiała zielarstwa czy niektórych lekcji, ale dlatego, że choć za tym tęskniła, to jednocześnie odeszła od tamtych czasów o wiele za daleko. Hogwart był symbolem dzieciństwa i beztroski, ale ona nie chciała znów być dzieckiem i stracić tego, co było teraz.
Jego kolejne słowa były już znacznie bardziej skomplikowane.
– Cóż, gdyby użyć zmieniacza czasu, to byłoby się takim jak obecnie, i patrzyło z boku, nie mogąc niczego zmienić, żeby nie wysadzić świata czy coś takiego. Nie miałabym na to najmniejszej ochoty – stwierdziła lekko, bo chyba żadne z nich nie miało siły na zastanawianie się nad tym, co by było, gdyby tacy jak teraz trafili do tamtych czasów jako nastoletni oni. Pewnie oboje przede wszystkim pomyśleliby o tym, że niektórych ludzi da się uratować. – W każdym razie jestem pewna, że gdybyśmy mieli wtedy dłużej pogadać, któreś z nas dostałoby załamania nerwowego. Albo byśmy się pobili. Co to takiego? – spytała, kiedy podniósł pudełko, odruchowo trochę podejrzliwa. Ale zaraz uznała, że szanse na to, że trafią na coś magicznego i niebezpiecznego w mugolskim pociągu była znikoma.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.