19.03.2023, 21:03 ✶
Pojawiła się Szeptucha
Z mlecznej mgły podnoszącej się nad pastwiskami wyłoniła się smukła sylwetka przyodziana w czarne łachmany, które niegdyś niewątpliwie musiały być suknią. Jej potargane włosy w kolorze smoły luźno opadły na wyprostowane plecy, zaś oczy osadzone pod ciężkimi powiekami - płonące tajemniczym blaskiem - uważnie obserwowały zebranych. Trudno było powiedzieć ile miała właściwie lat; wyglądała wciąż młodo, lecz w ściągniętych rysach i wolnych ruchach kryło się coś, co można przyrównać do egzystencjalnego zmęczenia charakterystycznego dla jesieni życia. Bezwiekowa, to chyba najtrafniejsze określenie dla osobliwej czarownicy.
Część czarodziejów schodziła jej z drogi, patrzyło z pogardą, a pewien staruszek odważył się nawet splunąć pod jej nogi. Wycofał się jednak przerażony, gdy natrafił na jej spojrzenie. Jakaś kobieta zapaliła szałwię i zaczęła się nią okadzać, zupełnie tak, jakby odpędzić miała się od złych duchów. Większość biesiadników była jednak już zbyt zamroczona, aby zwrócić uwagę na nowoprzybyłą, która szybko zniknęła w tłumie.
— Mavelle, Victoria i Sauriel —
Szeptucha niepostrzeżenie znalazła się tuż za Victorią Saurielem oraz Mavelle. Tę ostatnią zatrzymała kładąc swą lodowatą kościstą dłoń na jej ramieniu. Patrzyła na nią, jednak jej nie widziała, bowiem oczy zasnute miała bielmem wizji. — Jeszcze wiele pracy przed tobą, dziecko — zwróciła się do Mavelle — Wkrótce jednak drzemiąca w tobie dzikość da o sobie znać. Jesteś silniejsza, niż myślisz.
Po tych słowach puściła ją wolno i zwróciła się do Victorii i Sauriela.
— Za waszą miłością ciągnąć będzie się wstęga spalonej ziemi — odrzekła w zadumie — Wielkie zmartwienie, lecz i wielka radość.
Jeśli chcieliście ją o cokolwiek zapytać, nie mieliście ku temu okazji - Szeptucha zniknęła równie szybko, jak się pojawiła.
— Elliott, Erik i Nora —
Radosną pogawędkę przerwał zachrypnięty głos, od którego słuchania przeszły was ciarki po plecach. To Szeptucha pojawiła się między wami.— Czekają cię dni glorii — oświadczyła Erikowi — Ale i smutku. Będziesz bowiem musiał ukrywać swe największe szczęście przed światem i jego niezrozumieniem — chociaż wróżba skierowana była do Longbottoma, to wypowiadając ostatnie słowa rzuciła przelotne spojrzenie Elliottowi. Do niego zresztą też zwróciła się za chwilę:
— Odnajdziesz wreszcie spokój ducha, ale droga do niego będzie najtrudniejszą, jaką dotąd przyszło ci przebyć. Różdżka, która zawsze znajdzie twoją i konstelacja herosa będą ci wielkim oparciem.
Na koniec podeszła do Nory i ujęła jej rękę w swoje dłonie.
— Niebawem usłyszą o twoim talencie w całej Anglii. Możni zjawią się u twoich progów, napełniając twe serce radością, lecz uważaj, by nie zatracić siebie. Gdy oślepia blask, pozostaje tylko ciemność. — ostatnie zdanie wypowiedziała do wszystkich.
Puściła dłoń Nory i cofnęła się o kilka kroków, a potem rozpłynęła się w tłumie.