12.09.2026, 18:46 ✶
Kącik ust nawet Anthony'emu nie zadrgał na ten zgrabny komplement. Ta gra pozorów była trudna, ale nie do dźwignięcia, zwłaszcza, że jego partner postanowił nieco mu ułatwić rozmowę podnosząc się z kolan.
– Wydaje mi się, że nie jest, ale nawet jeśli jest, to już nie powinno Tobie sprawiać zbyt wiele problemów prawda? W końcu masz w ostatnim czasie całkiem wytężoną praktykę omijania bariery… – Tu pozwolił sobie na pełen zadowolenia uśmiech w stronę Selwyna, bo cóż, mężczyzna wykorzystywał wspólnie spędzony czas również na doskonalenie umiejętności, która znacząco potrafiła przyspieszyć część negocjacji. Były powody, dla których namówił go na pracę konkretnie w swoim Departamencie, i nie była to tylko naturalna prezentacja Jonathana, szczególnie wtedy gdy biodrem opierał się o wielkie dębowe biurko.
– Oczywiście, że Cię potrzebuję! – ściągnął brwi w niezadowoleniu, gdy tylko nie do końca wyartykułowany zarzut zawisł w powietrzu. – O stalową bestię proszę się nie martw. Orient Express to jeden z najlepszych, najskuteczniejszych, najbardziej dopieszczonych pociągów, jakie nosił świat. Poza tym… mam zamówiony specjalnie dla Ciebie eliksir, który powinien załagodzić część nieporządanych efektów. Na pewno będziesz po nim się czuć bardzo dobrze mój drogi. Twój komfort jest moim priorytetem. Wiesz o tym dobrze. – W duchu westchnął na wspomnienie magimedyka, bo i rzeczywiście rozważał dołączenie do delegacji Prewetta, tak jak to miało miejsce poprzednio, jego rodzinny lekarz jednak nader skutecznie w ostatnim czasie wymigiwał się od swojej powinności dbania o jego dobrostan. Cóż, Spalona Noc z pewnością dostarczyła mu wiele pracy. – Wytłumaczyć mogę nawet teraz, jak wiesz nie możemy sobie pozwolić na wadliwy świstoklik, a monsieur Delacour którego poprosiłem o zewnętrzne konsultacje prawne, potrzebuje specjalnych warunków przewozu. – Zaczął tłumaczyć tak, jakby zupełnie nie usłyszał fragmentu o wynagradzaniu. Choć w sumie mógł coś wspomnieć o wysokiej premii i tytule pracownika miesiąca, nawet jeżeli na ten z pewnością zasługiwał od pierwszych godzin swojej pracy głównie pan Lovegood. Mógł oczywiście podnieść się i dać przedsmak tej premii, ale wolał ostentacyjnie zacząć sprzątać dokumenty ze swojego biurka.
Ostatecznie obaj byli profesjonalistami.
– Wydaje mi się, że nie jest, ale nawet jeśli jest, to już nie powinno Tobie sprawiać zbyt wiele problemów prawda? W końcu masz w ostatnim czasie całkiem wytężoną praktykę omijania bariery… – Tu pozwolił sobie na pełen zadowolenia uśmiech w stronę Selwyna, bo cóż, mężczyzna wykorzystywał wspólnie spędzony czas również na doskonalenie umiejętności, która znacząco potrafiła przyspieszyć część negocjacji. Były powody, dla których namówił go na pracę konkretnie w swoim Departamencie, i nie była to tylko naturalna prezentacja Jonathana, szczególnie wtedy gdy biodrem opierał się o wielkie dębowe biurko.
– Oczywiście, że Cię potrzebuję! – ściągnął brwi w niezadowoleniu, gdy tylko nie do końca wyartykułowany zarzut zawisł w powietrzu. – O stalową bestię proszę się nie martw. Orient Express to jeden z najlepszych, najskuteczniejszych, najbardziej dopieszczonych pociągów, jakie nosił świat. Poza tym… mam zamówiony specjalnie dla Ciebie eliksir, który powinien załagodzić część nieporządanych efektów. Na pewno będziesz po nim się czuć bardzo dobrze mój drogi. Twój komfort jest moim priorytetem. Wiesz o tym dobrze. – W duchu westchnął na wspomnienie magimedyka, bo i rzeczywiście rozważał dołączenie do delegacji Prewetta, tak jak to miało miejsce poprzednio, jego rodzinny lekarz jednak nader skutecznie w ostatnim czasie wymigiwał się od swojej powinności dbania o jego dobrostan. Cóż, Spalona Noc z pewnością dostarczyła mu wiele pracy. – Wytłumaczyć mogę nawet teraz, jak wiesz nie możemy sobie pozwolić na wadliwy świstoklik, a monsieur Delacour którego poprosiłem o zewnętrzne konsultacje prawne, potrzebuje specjalnych warunków przewozu. – Zaczął tłumaczyć tak, jakby zupełnie nie usłyszał fragmentu o wynagradzaniu. Choć w sumie mógł coś wspomnieć o wysokiej premii i tytule pracownika miesiąca, nawet jeżeli na ten z pewnością zasługiwał od pierwszych godzin swojej pracy głównie pan Lovegood. Mógł oczywiście podnieść się i dać przedsmak tej premii, ale wolał ostentacyjnie zacząć sprzątać dokumenty ze swojego biurka.
Ostatecznie obaj byli profesjonalistami.