13.09.2026, 18:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.09.2026, 18:45 przez Aaron Andrew Moody.)
— No patrz, kochanie — odezwał się Aaron, gdy Lorien weszła do kuchni z kotem w ramionach: wyglądał na wyraźnie zadowolonego z siebie, bo lampion wyszedł pierwszorzędny, choć Moody ostatnio podjął się zrobienia takowego lata temu, jak Alastor był jeszcze malutki. Nie miał żadnej wprawy w takich artystycznych robótkach, bo to przecież wymagało kreatywności, talentu, a z Moody'ego to był prosty majster, wyrobnik, a nie żaden wirtuozo! Poklepał jednak dumnie wydrążoną dynię, która w jego rękach przypominała głowę zdekapitowanego skazańca: upiorna, zdeformowana twarz wykrzywiona w niemym krzyku paszczy pełnej ostrych zębisk. — Czy ta morda nie wygląda ci na godną listu gończego?
Jak Woody za dużo chlapnie, to gotów pomylić lampiona z człowiekiem, i spytać takiej stojącej na barze maszkary, co polać. To pomyślawszy, Aaron zarechotał radośnie, po czym wziął zasłużony łyk piwa.
Jak Woody za dużo chlapnie, to gotów pomylić lampiona z człowiekiem, i spytać takiej stojącej na barze maszkary, co polać. To pomyślawszy, Aaron zarechotał radośnie, po czym wziął zasłużony łyk piwa.
I am the righteous hand of Justice
and I am ready to strike in her name
and I am ready to strike in her name