Ją bolała głowa, on był z siebie dumny. Bardzo szybko jednak spróbował strząsnąć z siebie to uczucie, bo nie wypadało cieszyć się do wspomnienia, kiedy prawie odesłało się na tamten świat swoją aktualną dziewczynę.
— Nie mam bladego pojęcia o czym mówisz — parsknął, trzepnąwszy ją w rękę, którą dźgała go w ramię. — O widzisz, to przynajmniej pocieszenie, że wszystko nie działo się tylko i wyłącznie w mojej głowie. Sory za tamto, ale musisz przyznać, że to był piękny strzał. Dobra technika, dziesięć na dziesięć, wygrała nam wtedy mecz — zapewnił z głupim uśmiechem. To było tak dawno temu i teraz byli już nieco innymi ludźmi. No, przynajmniej on był, ale jeszcze nie miał okazji faktycznie dziwić się odnośnie tego, jak dużo zmieniło się w nim samym. — No tak, wysiadajmy — rzucił jeszcze, pochylając się szybko do niej, by cmoknąć ją w policzek, gdyby ją to wspomnienie nieco zanadto zabolało. Nie chodziło nawet o to, że mogłaby kryć urazę, bo tego się nie spodziewał, ale skoro on czuł się w ten konkretny sposób, kiedy wrócili do rzeczywistości, to pewnie ją bolała głowa. Znaczy na pewno, biorąc pod uwagę że pierwsze co zrobiła, kiedy melodia przestała grać, to sięgnęła by sprawdzić, czy wszystko było okej.
Podnieśli ze swoich miejsc, bo faktycznie była to ich stacja i trzeba było wysiąść.