• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[26.10.1972] U dobrego majstra robota aż pali się w rękach

[26.10.1972] U dobrego majstra robota aż pali się w rękach
pocket size elderich horror
I don't sleep.
I just dream.
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#5
14.09.2026, 09:33  ✶  
Otóż co do faktu, że taki lampion z czaszki nikogo by nie cieszył, to pan Moody nie miał racji. Lorien by się bardzo ucieszyła, a po zakończonym sabacie zrobiłaby sobie z niego przycisk do papieru. Ale Robert leżał kilka stóp pod ziemią i nikomu nie chciałoby się pewnie grobu rozkopywać.
Więc musiała się obejść smakiem jeśli chodzi o wszelkie suveniry z ex-mężowych części ciała.

- Z pewnością jest to przybytek najwyżej kultury, godny poszanowania. Mea culpa.- Przyłożyła dłoń do serca. Jak przez mgłę pamiętała sam Rejwach. Zawitała do niego może raz w życiu, zaraz po ogłoszeniu tego przeklętego manifestu przez Voldemorta. Ile to już lat minęło? Dwa? Trzy?
Znała jedno, słownie jedno, porządne miejsce na Nokturnie i było nim to, gdzie wszyscy Nokturniacy ostatecznie kończyli - zakład pogrzebowy Malfoy’ówny. Cała reszta tej przeklętej ulicy była tylko jedną wielką wylęgarnią robactwa i przestępców. A skoro Woody nie miał problemu co by się z nimi bratać, wniosek nasuwał się sam sobie.
- Przypomnij mi, żebym następnym razem jak go odwiedzisz odprasowała ci najlepszą koszulę. No i krawat. Do takiego miejsca bez krawata ani rusz!
Takie to właśnie o tej Longbottomowej knajpie pani Mulciber miała zdanie. Nic tylko lekko sobie pokpić i pośmiać z “porządności” owego miejsca.

Drapała leniwie Kota za uchem, słuchając najnowszego pomysłu Aarona. Tak sobie pomyślał, żeby dla nich zrobić… Urocze. Uniosła lekko kąciki ust. Ach ci mężczyźni. Wiecznie jest się o krok przed nimi, a oni nadal sądzą, że świat leży u ich stóp.
- Dobra myśl.- Rzuciła lekko, co by mu jeszcze trochę animuszu.
Nie usłyszała jednak co pan Moody zamierza wyrzeźbić w ich lampionie, bo ktoś zastukał do drzwi. Albo kurier albo ta okropna stara baba z parteru, która jej kiedyś zatrzasnęła okno na półpiętrze tuż przed dziobem. Raz jeden się tu przemieniła i takie okropieństwa się zadziały! Obudziła się co prawda już w łóżku, bo wilgowron ptaszkiem był zmyślnym i w końcu odpowiednie okno znalazł, ale nos miała obolały przez następnych kilka dni. Od tego czasu sąsiadce się nie kłaniała.
Nadstawiła lekko ucha. Tylko cisza. I Aaron chyba coś tam sobie wzdychał pod nosem.
Oho, nie było skrzeczenia na pół bloku. Więc może jej zamówienie wreszcie dotarło?
- Jakiś problem, kochanie?- Zaszczebiotała z kuchni, na tyle głośno co by na pewno ją usłyszał. Ach ileż było troski w jej głosie! Ileż czułości! Podniosła Kota na wyciągniętych rękach, by zaraz tyknąć się z nim czółkami. Futrzak w jej objęciach zaraz zaczął mruczeć jeszcze głośniej, domagając się dalszych pieszczot.- Zobaczymy czy nam też taką ładną wyrzeźbi jak Woody’emu.- Wymruczała, cmokając sobie nad kociskiem, które aktualnie leżało wczepione w nią pazurkami na jej piersi z łebkiem wciśniętym między ramię, a szyję czarownicy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: Lorraine Malfoy, 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Aaron Andrew Moody (2241), Lorien Mulciber (2384)




Wiadomości w tym wątku
[26.10.1972] U dobrego majstra robota aż pali się w rękach - przez Aaron Andrew Moody - 13.09.2026, 18:16
RE: [26.10.1972] U dobrego majstra robota aż pali się w rękach - przez Aaron Andrew Moody - 13.09.2026, 18:26
RE: [26.10.1972] U dobrego majstra robota aż pali się w rękach - przez Lorien Mulciber - 13.09.2026, 19:54
RE: [26.10.1972] U dobrego majstra robota aż pali się w rękach - przez Aaron Andrew Moody - 13.09.2026, 22:52
RE: [26.10.1972] U dobrego majstra robota aż pali się w rękach - przez Lorien Mulciber - 14.09.2026, 09:33
RE: [26.10.1972] U dobrego majstra robota aż pali się w rękach - przez Aaron Andrew Moody - 14.09.2026, 12:30
RE: [26.10.1972] U dobrego majstra robota aż pali się w rękach - przez Lorien Mulciber - 14.09.2026, 14:07
RE: [26.10.1972] U dobrego majstra robota aż pali się w rękach - przez Aaron Andrew Moody - 14.09.2026, 21:26
RE: [26.10.1972] U dobrego majstra robota aż pali się w rękach - przez Aaron Andrew Moody - 14.09.2026, 21:44
RE: [26.10.1972] U dobrego majstra robota aż pali się w rękach - przez Lorien Mulciber - Wczoraj, 11:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa