14.09.2026, 16:25 ✶
Londyn, 26.10.1972
Benjy,
nawet nie żartuj. Nie przyjmę od Ciebie żadnych pieniędzy. Prudence by mnie zjadła, a to mogłoby się dla niej skończyć niezłymi rewelacjami żołądkowymi. Po prostu przyjmijmy, że wisisz mi drobną przysługę. Kto wie, może w okolicy Yule przyda mi się eskorta podczas wyjścia do kasyna, gdzie przebimbam całą premię świąteczną?
W każdym razie, do listu powinno być załączone zawiniątko z pojemnikiem. Nie znam się jakoś wyjątkowo dobrze na obróbce drewna, ale udało mi się to obejść paroma dodatkowymi mechanizmami magicznymi. Korciło mnie, żeby dodać wiadomość głosową od siebie, która uruchamiałaby się przy każdym otwarciu pudełka, ale postanowiłem sobie darować…
Taką niespodziankę trzeba trzymać na odpowiednią okazję.
Eliasz
PS. Pozdrów moją siostrę.
PPS. Macie już jakieś plany na Samhain? Wygląda na to, że ja niestety utknę w warsztacie. Jesteśmy do tyłu z paroma większymi zamówieniami szklarskimi.
*do listu dołączony był pojemnik na proch*