16 minut(y) temu ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 6 minut(y) temu przez Benjy Fenwick.)
Nie uszedłem nawet za daleko, zanim coś całkiem odpowiedniego ponownie przyciągnęło mój wzrok, chociaż tym razem rosło nisko przy ziemi, pomiędzy wrzosami i kępami mokrej trawy - z początku była to tylko plama wyraźniejszej zieleni w całej tej jesiennej szarzyźnie, ale kiedy podszedłem bliżej, rozpoznałem borówkę brusznicę - niewielkie, niepozornie wyglądające liście zachowały kolor mimo chłodu i pierwszych przymrozków, co nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem. Nie potrzebowałem owoców, więc zostawiłem je w spokoju, bo po głogu miałem już wystarczająco dużo czerwonych akcentów, kojarzących mi się zresztą z tym, co uplotłem z okazji Mabon, a nie chciałem się powtarzać - tym bardziej, iż nie powiedziałem Prue, że sam zrobiłem tamten średnio udany wianek - zależało mi teraz przede wszystkim na czymś, co mogło wypełnić przestrzeń pomiędzy cięższymi gałęziami i nie zwiędnąć od razu po wniesieniu do ciepłego domu.
Brusznica pasowała mi również z innego powodu, gdyż jej wiecznie zielone liście dobrze współgrały z samym mistycznym znaczeniem Samhain, chociaż docelowo chciałem wpleść w to wszystko jeszcze inną zimozieloną roślinę występującą w innym miejscu, do którego zamierzałem się udać później, możliwie jeszcze przed zachodem słońca, przykucnąłem więc w mokrej trawie i zacząłem wybierać dłuższe, gęstsze odgałęzienia, ścinając je ostrożnie przy samej podstawie, żeby nie wyrwać całych kęp. Nie chciałem przecież budować wieńca z tego, co udało mi się wyrwać z ziemi razem z połową ściółki lasu, bo byłoby to dosyć komiczne. Po kilku minutach miałem ich wystarczająco dużo, więc otrzepałem kolana, wrzuciłem zdobycz do wora i rozejrzałem się w pobliżu za czymś jeszcze, co mogłoby nadać się do zabrania - najlepiej za jakimś akcentem, już niekoniecznie botanicznym - wpatrywałem się w podszycie, drzewa i w brzegi kamienistych rowów, szukając czegoś, co nie tylko nadawało się do wykorzystania, ale też wyglądało na tyle dobrze, żebym mógł później bez mrugnięcia okiem stwierdzić, że od początku dokładnie taki miałem plan.
percepcja ◉◉◉○○ - zwieńczenie poszukiwań, akcent - czy zauważę coś szczególnego?
Brusznica pasowała mi również z innego powodu, gdyż jej wiecznie zielone liście dobrze współgrały z samym mistycznym znaczeniem Samhain, chociaż docelowo chciałem wpleść w to wszystko jeszcze inną zimozieloną roślinę występującą w innym miejscu, do którego zamierzałem się udać później, możliwie jeszcze przed zachodem słońca, przykucnąłem więc w mokrej trawie i zacząłem wybierać dłuższe, gęstsze odgałęzienia, ścinając je ostrożnie przy samej podstawie, żeby nie wyrwać całych kęp. Nie chciałem przecież budować wieńca z tego, co udało mi się wyrwać z ziemi razem z połową ściółki lasu, bo byłoby to dosyć komiczne. Po kilku minutach miałem ich wystarczająco dużo, więc otrzepałem kolana, wrzuciłem zdobycz do wora i rozejrzałem się w pobliżu za czymś jeszcze, co mogłoby nadać się do zabrania - najlepiej za jakimś akcentem, już niekoniecznie botanicznym - wpatrywałem się w podszycie, drzewa i w brzegi kamienistych rowów, szukając czegoś, co nie tylko nadawało się do wykorzystania, ale też wyglądało na tyle dobrze, żebym mógł później bez mrugnięcia okiem stwierdzić, że od początku dokładnie taki miałem plan.
percepcja ◉◉◉○○ - zwieńczenie poszukiwań, akcent - czy zauważę coś szczególnego?
Rzut Z 1d100 - 87
Sukces!
Sukces!
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)