Był to kurewsko pracowity czas. Przez Spaloną Noc spora część rzemieślników straciła swoje zasoby, pożar pochłonął wszystko, potrzebowali więc nowych komponentów, a jej rodzina zajmowała się dostarczaniem ich. W dużej mierze to Geraldine była odpowiedzialna za to, aby klienci byli zadowoleni, starała się więc pracować jak najwięcej, aby każdy dostał chociaż część tego co potrzebował. O tyle dobrze, że mogła sobie pozwolić na negocjowanie ceń, bo mało kto pełnił takie usługi, Yaxleyowie zresztą mieli swoją markę. Miała szczęście, że udało jej się całkiem niedawno zyskać wspólnika, podczas tego intensywnego miesiąca naprawdę doceniała jego obecność u swojego boku.
Pogoda nie była sprzyjająca, wczoraj lało, w nocy nie przestało, a więc wszystko wokół było mokre, dzisiaj siąpiło, więc i oni zdążyli przemoknąć mimo sporej warstwy ubrań. Najważniejsze, że stopy miała suche, nie znosiła mieć gnoju w butach, dlatego też wyjątkowo przywiązywała wagę do butów, które wybierała.
Bardzo dobrze znała lasy w tej okolicy, było to sporym plusem. Nie przeszkadzała jej ograniczona przez ten drobny deszcz widoczność, czy lekka mgła unosząca się nad ziemią. Spędziła tu większość swojego dzieciństwa, to tutaj uczyła się polować, był to w końcu jej dom. Lubiła tutaj wracać, traktowała to trochę jak powrót do przeszłości i swoich myśliwskich początków.
Poprawiła kuszę, którą miała zawieszoną na ramieniu, co chwilę powtarzała ten ruch, bo jej płaszcz był wilgotny, przez co nieco się ześlizgiwała. Było to okropnie irytujące, ale taki już mieli klimat, musiała do tego przywyknąć. Rozglądała się w poszukiwaniu zwierzyny, tyle, że aktualnie wyglądało na to, że prawie wszystkie zwierzęta postanowiły się schować w swoich norach - w sumie jej to nie dziwiło, pogoda nie zachęcała do spacerowania. To co spotkali na drodze nie nadawało się zbytnio do upolowania. Nie wątpiła jednak w to, że cierpliwość popłacała, powinni już niedługo trafić na jakieś ślady.
- Aktualnie nie czuje nic, musimy wejść jeszcze głębiej w las, może tam w końcu trafi się coś konkretnego. - Przydałby się chociaż jeleń, czy sarna, już nie miała złudzeń na to, że będzie to jakiś spektakularny okaz. Jej zmysły nie wyczuwały niczego, żadnego zakamuflowanego stwora w krzakach, co odrobinę ją rozczarowało.