14.09.2026, 19:56 ✶
—27/10/1972—
Londyn, 27 października 1972
Panie Bulstrode,
jeśli niektórzy wierni zgromadzenia faktycznie mają takie plany, to nie uznali za stosowne szukać poklasku pośród lokalnego duchowieństwa. A przynajmniej nie mojego. Podczas naszych niedzielnych spotkań nie zauważyłem, aby pojawiły się wśród wiernych nastroje… rebelianckie. Czy ludzie czują złość? Oczywiście. Żal? Tym bardziej. Jednak przede wszystkim wydają się wykończeni ciężarem ostatnich zdarzeń.
Współczuję im, ale także ich rozumiem. Sam bowiem stałem się ofiarą czarnoksięskiego zaklęcia podczas Spalonej Nocy. Mogę sobie tylko wyobrażać, jakim koszmarem dla zwykłych ludzi musiał być sabat na Beltane, gdzie zapewne było jeszcze bardziej niebezpiecznie niż w Londynie.
Co zaś tyczy się Polany Ognisk… Tutaj muszę Pana zaskoczyć, bo posiadam nowe informacje. Zostałem zaproszony na spotkanie zespołu badawczego, który operował - lub wciąż operuje - w Kniei Godryka. Muszę powiedzieć, że nie dziwię się, że podczas naszej ostatniej eskapady Niewymowni starali się nas trzymać z daleka. Wątpię za to, aby chodziło o nasze bezpieczeństwo czy tzw. ”dobro śledztwa” prowadzonego przez organy Ministerstwa Magii.
Niewymowni w roli ”opiekunów” projektu, aurorzy w ramach obrony, magibiolodzy i zielarze. Zbierają próbki wszystkiego, co wpadnie im w ręce: od próbek trawy i kwiatów po jakieś dziwne robale, które znaleźli w okolicy. Do tego ten przeklęty, bezbożny dąb, górujący nad całą Polaną.
To nie jest dobre miejsce Atreusie.
Nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że nawet Niewymowni nie mają pojęcia, z czym igrają. Albo mają, ale widzą w tym koszmarze potencjał, który są w stanie ujarzmić. A to z kolei tylko pokazuje, że inne wydziały powinny wziąć sprawy w swoje ręce, zanim Departament Tajemnic wywojował sobie na Polanie Ognisk pozycję pozwalającą im na przewodzenie tym badaniom.
Jeszcze nie wiem, gdzie poślę mnie Matka podczas nadchodzącego sabatu, jednak poproszę kapłanki, aby odśpiewały pieść nadziei za nas wszystkich, żeby ta… tragiczna passa… społeczności czarodziejów w końcu dobiegła końca.
Z modlitwą i wiarą na spokojną przyszłość,
Sebastian Macmillan