Wczoraj, 20:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj, 20:11 przez Benjy Fenwick.)
Nie zdążyłem przejść kolejnych kilkudziesięciu kroków, kiedy dostrzegłem coś, co sprawiło, że zatrzymałem się bez większego namysłu - tym razem nie była to kolejna roślina, przynajmniej nie w zwyczajnym znaczeniu tego słowa - na niskim, powalonym pniu, częściowo obrośniętym mchem i przykrytym liśćmi, leżał bowiem oderwany przez wiatr lub zwierzę fragment starej brzozowej kory, zwinięty przez wilgoć w szeroki, nieregularny rulon, na którego powierzchni zachowały się cienkie, naturalne pręgi i ciemne przebarwienia układające się w coś przypominającego stare znaki zatarte przez czas. Podniosłem go ostrożnie, po czym obejrzałem znalezisko z obu stron, sprawdzając je bardzo dokładnie zarówno pod kątem stanu, w jakim było, jak i tego, co mogły przypominać mi wspomniane naturalne rysy. Kora była sucha od wewnętrznej strony, lekka, twarda i zaskakująco dobrze zachowana, poskręcane krawędzie nadawały jej natomiast wygląd czegoś, co równie dobrze mogło zostać „udoskonalone” ludzkimi rękami i zawisnąć nad drzwiami - właśnie tego potrzebowałem. Nie kolejnego elementu, który miał tylko wypełnić wolne miejsce, lecz czegoś, co rzeczywiście przyciągało wzrok i nadawało całemu wieńcowi odrobinę wyjątkości. Nie dało się również nie zauważyć, iż sama brzoza miała zresztą swoje miejsce w magicznych wierzeniach, od dawna kojarzono ją z oczyszczaniem, odnowieniem i przejściem pomiędzy jednym etapem a drugim, więc nawet jeśli nie planowałem robić z domowej kapliczki, trudno było znaleźć lepszy materiał na zakończenie kompozycji przeznaczonej właśnie na Samhain.
Uznałem, że tym razem naprawdę mi się poszczęściło, miałem już podstawę, czerwone owoce, ciemną zieleń i coś, co mogło stanowić centralny akcent, więc dalsze włóczenie się po lesie w poszukiwaniu kolejnych cudów natury zaczynało być zwyczajnym przejawem chciwości. Potrzebowałem teraz jeszcze tylko paru znacznie mniej romantycznych rzeczy - za to dużo bardziej praktycznych, co zdecydowanie mi odpowiadało, bo mogłem je po prostu kupić - brakowało sznurka, cienkiego drutu, może kilku haczyków, jakichś kawałków wstążki i paru innych drobiazgów, które pozwoliłyby mi to wszystko połączyć, no i ostrokrzewu z naszego własnego ogrodu, bo skoro już miałem go pod ręką i nie musiałem przez pół dnia łazić za nim po jakichś innych miejscach, szkoda byłoby z tego nie skorzystać. Mogłem uznać dzisiejsze „polowanie” za niemal zakończone, chociaż coś mówiło mi bardzo wyraźnie, iż była to ta łatwiejsza część wszystkiego, czego wymagał ode mnie projekt.
Uznałem, że tym razem naprawdę mi się poszczęściło, miałem już podstawę, czerwone owoce, ciemną zieleń i coś, co mogło stanowić centralny akcent, więc dalsze włóczenie się po lesie w poszukiwaniu kolejnych cudów natury zaczynało być zwyczajnym przejawem chciwości. Potrzebowałem teraz jeszcze tylko paru znacznie mniej romantycznych rzeczy - za to dużo bardziej praktycznych, co zdecydowanie mi odpowiadało, bo mogłem je po prostu kupić - brakowało sznurka, cienkiego drutu, może kilku haczyków, jakichś kawałków wstążki i paru innych drobiazgów, które pozwoliłyby mi to wszystko połączyć, no i ostrokrzewu z naszego własnego ogrodu, bo skoro już miałem go pod ręką i nie musiałem przez pół dnia łazić za nim po jakichś innych miejscach, szkoda byłoby z tego nie skorzystać. Mogłem uznać dzisiejsze „polowanie” za niemal zakończone, chociaż coś mówiło mi bardzo wyraźnie, iż była to ta łatwiejsza część wszystkiego, czego wymagał ode mnie projekt.
Koniec sesji
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)