Heather nie lubiła grzebać w nieswoich rzeczach, ale chodziło o dobro Zakonu, więc musiała po prostu zrealizować zadanie do jakiego ich oddelegowano. No i nie ma się co oszukiwać, trochę była ciekawa tego, jak mieszka Harper Moody, czarownica jej imponowała, Wood widziała ją w akcji podczas Beltane i to było czymś, czego się nie zapomina. Zmartwiła się tym, że coś mogło z nią być nie tak. W sumie robiły to dla jej dobra i ich dobra, jakby nie patrzeć.
Nie wątpiła w to, że Millie na pewno już tu kiedyś była, co na pewno było ich przewagą. Była rodziną pani Moody, więc musiała znać miejsce, w którym ta mieszkała, a przynajmniej tak się Rudej wydawało. Nie mogły zwracać niczyjej uwagi, miały jednak klucze do mieszkania, co powodowało, że wejdą tam jak do siebie. No, przynajmniej w teorii… bo był jeszcze ten nieszczęsny pies, co nieco ją przerażało. Nie mogły przewidzieć jak zareaguje na obecność intruzów w domu swojej pani, zakładała najgorsze, właśnie dlatego postanowiła się do tego spotkania odpowiednio przygotować.
Kiedy pojawiły się przed drzwiami mieszkania trzymała w dłoni papierową torbę, w której znajdował się piękny kawałek mięsa, niejeden człowiek bardzo chciałby zjeść coś takiego - była to bowiem japońska polędwica Wagyu, którą kupiła za sporo galeonów. Liczyła na to, że faktycznie ten zakup miał sens, musiały przecież jakoś odwrócić uwagę psa. Niełatwo było zdobyć ten kawałek mięsa, ale nie wątpiła w to, że poruszy kubki smakowe pupila Harper, być może nawet uda im się go zamknąć dzięki temu w prowizorycznej, magicznej klatce.
- Mam nadzieję, że ten pchlarz będzie współpracował. - Powiedziała jeszcze do swojej partnerki w zbrodni.
korzystam z przewagi bogacz i przynoszę ze sobą aromatyczną, japońską polędwicę Wagyu