• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue

[28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#3
14.09.2026, 20:12  ✶  
Jesień rzeczywiście rozgościła się w Wielkiej Brytanii na dobre, co było szczególnie widoczne rano, kiedy szyby pokrywała wilgoć, trawa w ogrodzie pozostawała mokra przez większą część dnia i samemu zaczynało się szczególnie doceniać fakt, że wymyślono kominki, grube swetry i inne jesieniarskie wynalazki. Prue podchodziła do takich rzeczy, jak aspekty wizualne, znacznie poważniej ode mnie, chociaż musiałem przyznać, że z czasem jej entuzjazm zaczął mi się udzielać - do Samhain zostało zresztą ledwie kilka dni, więc nadszedł ten moment, w którym nawet ja musiałem przyznać, że wypadałoby coś z tym zrobić, zwłaszcza że przygotowywane przez nas ozdoby nie ograniczały się wyłącznie do tych wszystkich pierdołek i ozdóbek, które miały dobrze wyglądać - owszem, to też było istotne, szczególnie dla mojej żony, która miała teraz zdecydowanie większą wersję swojego przytulnego mieszkanka do zaaranżowania wraz z upływem czasu - część z nich miała za zadanie rzeczywiście wnosić trochę wizualnej radości, część miała wyglądać niepokojąco zajebiście, jednak znaczną część miała również zabezpieczać nasze włości, podczas gdy my będziemy udawali przed mugolami, że jarzębina nad drzwiami, odpowiednio związane gałązki głogu, ekscesywna ilość świec, kości zwierząt, czarnych akcentów i symboli poukrywanych między dyniami były wyłącznie kwestią gustu.
Przepastne kartony od dłuższej chwili walały się już praktycznie po całym domu, chociaż zaczęło się skromnie i pamiętałem samodzielne wynoszenie wyłącznie części z nich, z czego kilka kojarzyłem po tym, że kiedyś coś z nich już wyciągałem, tak w ramach całorocznych ozdób naszego nowego lokum. Parę sprawiało za to wrażenie nowych i podejrzanie ciężkich, najpewniej przemyconych przy użyciu magii, nie moich mięśni, jeszcze inne wyglądały jednak tak, jakby zostały odziedziczone po kimś, kto przez ostatnie sto lat kolekcjonował wszystko, co mogło przydać się do urządzenia domu na zbliżające się święto. Do tego dochodziły rzeczy od babci Bletchley, przy czym z doświadczenia wiedziałem już, że określenie „skarb Ellie” mogło oznaczać zarówno śliczną starą ozdobę, jak i przedmiot, którego lepiej było nie dotykać bez rękawic, więc spoglądałem na nie z niejaką rezerwą.
Prue zamierzała ewidentnie wynieść świeży lampion przed drzwi, co uznałem za znak, że ja miałem się zająć głównie wnętrzem, ale zatrzymała się dokładnie wtedy, kiedy przesuwałem drabinę pod żyrandol - dynia, którą trzymała, miała wyjątkowo udany szczerbaty uśmiech, musiałem przyznać, że Elias odwalił przy tym kawał dobrej roboty, bo chociaż sam umiałem bardzo dobrze operować ostrzami różnego typu, jednocześnie pewnie nie potrafiłbym wydrążyć podobnego pyska bez przypadkowego przebicia sobie dłoni, więc wolałem zachować należny respekt dla cudzych talentów - wiedziałem od razu, że zobaczyła to, co zamierzałem zrobić z tym wieńcem, nawet zanim jeszcze się do niej odezwałem. Wiedziałem też, że zaraz miało zacząć się to charakterystyczne śledzenie przez nią otoczenia wzrokiem, a potem wbicie spojrzenia w jeden konkretny punkt, które zwykle oznaczało, że w jej głowie właśnie odbywała się bardzo szczegółowa analiza wszystkich możliwych sposobów, w jakie mogłem zrobić sobie krzywdę. Cóż - było ich aż nadto, szczególnie że dom nie należał do najmłodszych i Ellie trochę zaniedbała kwestie techniczne związane z jego utrzymaniem - nie zamierzałem ułatwiać jej tego zadania ani wycofywać się niczym tchórz tylko przez to, iż powątpiewała w powodzenie mojego przedsięwzięcia. Drabina stała już na miejscu, odpowiednio wycyrklowałem ustawienie się względem żyrandola, miałem wizję i plan, więc spojrzałem na nią z góry, chociaż jeszcze nawet nie wszedłem na pierwszy szczebel, po czym uśmiechnąłem się pod nosem.
- Genialny. Powiedziałbym nawet, sze doplasowany w kaszdym szczególe, ale nie chcę zapeszaś. - Odparłem, opierając jedną dłoń na szczeblu, chociaż Prudence nie wyglądała na ani trochę przekonaną. - To tylko wieniec. - Dodałem, zanim zdążyła powiedzieć coś jeszcze. - Nie zamieszam naplawiaś dachu. - Zapewniłem, jednocześnie odrobinę marszcząc brwi, bo może jednak musieliśmy to zrobić przed nadchodzącą zimą. - Chwilowo… - Technicznie rzecz ujmując, nie było to zupełnie kłamstwo. Wtedy padło drugie pytanie.
Prawda była taka, że sam przez chwilę zastanawiałem się, ile lat mogła mieć ta przeklęta konstrukcja i czy którykolwiek z jej szczebli pamiętał jeszcze czasy, kiedy ludzie używali go z pełnym przekonaniem o własnym bezpieczeństwie.
- Absolutnie. - Stwierdziłem, mimo to, nawet nie poruszywszy powieką, chwyciłem wieniec i zacząłem wchodzić wyżej, bardzo powoli, bo nawet największy bohater w swoim domu mógł czasem uważać, by nie pierdolnąć na podłogę ani w żyrandol.

gigant (I) zawada - jest wysoki i ciężki

1. czy drabina się zarwie?
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak

1a. af ◉◉◉◉○ - czy uda mu się spaść na nogi, jeśli tak?
Rzut PO 1d100 - 11
Akcja nieudana


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (3169), Prudence Fenwick (2346)




Wiadomości w tym wątku
[28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.09.2026, 16:06
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.09.2026, 19:15
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.09.2026, 20:12
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.09.2026, 20:30
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.09.2026, 22:14
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 15.09.2026, 20:02
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 16.09.2026, 11:56
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 16.09.2026, 21:58
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 16.09.2026, 22:58
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 22.09.2026, 21:24

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa