– Nie jestem pewna, od którego momentu widziałeś tam rzeczy, ale… tam był taki kamień, który zataczał kręgi, kamień, który zniszczyliśmy, ale od niego jakby wszystko się zaczynało. Ta wichura w limbo i… to wszystko. Wątpię, że coś podobnego działo się podczas Lithy. No i to drzewo na Polanie, które tam jest korzeniami do góry… W Limbo drzewa były wyrywane i leciały korzeniami do przodu, więc jestem przekonana, że to, co jest na Polanie, wyleciało właśnie z Limbo – o tym drzewie było mówione już po samym Beltane, a ono „wyrosło” w miejscu ogniska, czyli przejścia do Limbo, musieli ich z niego poniekąd ściągnąć. Dla większości było to dziwne zjawisko, ale Lestrange połączyła wątki, bo była naocznym świadkiem tego, co tam się wyprawiało. – Nie wiem na ile wpływ na to wszystko ma oczywiście to, że wtedy ta granica pomiędzy światami była cienka, w przeciwieństwie do Lithy… – nie znała się na tym. Chociaż powoli chyba zaczynała łapać, tak ogólnie, o co w tym chodzi.
– Nie sądzę, że to sugerowało ucieczkę. W sensie… No weźmy na to ciebie. Już dawno wtedy wyszliśmy z Limbo, a i tak widziałam ten… obraz. Tak jakby to było jakieś echo, które się sączyło na zewnątrz. Jeszcze do tego wszystkiego to słońce i księżyc jednocześnie na niebie… Wydaje mi się, że to był moment, kiedy weszła największa anomalia i wtedy jakoś tamto miejsce próbowało wyrównać różnicę w… energiach? – była trochę niepewna tego, co teraz mówiła, ale tak jej wychodziło z tego wszystkiego, co zdołała pozbierać z rozmów z różnymi specjalistami. – Wiesz… Zastanawiam się, czy ten księżyc, który był widoczny w Dolinie wtedy… czy to przypadkiem nie był obraz z Limbo… – zmarszczyła brwi, bo właśnie w tej chwili oświeciło ją, że, do cholery, to mógł być prawdopodobny scenariusz.
– O widmach? – zastanowiła się. Pomijając list od Brenny, no to słyszała o nich od ghoulki, która miała z nimi spotkanie twarzą w twarz. – Że mają wielkie i czarne jak smoła oczy – rzuciła, niby bez sensu, ale z drugiej strony, jak sama je widziała, to miały taką no… widmową formę, z pewnością nie widziała wtedy żadnych czarnych oczu.