- Dobrze to słyszeć. - W końcu Elliott by jej nie okłamał, napawała ją duma - Salem naprawdę dorósł do roli kota pomocnika, radził sobie często lepiej od niej.
- Oczywiście, że wspomnę, również masz swój udział w tym dziele. - Zauważyła błękit jego oczu. Wydawać się mogło, że chce jej powiedzieć. Nie musiał jednak tego robić, miała wrażenie, że wie, tak po prostu.
Uśmiech pojawił się jej na twarzy, gdy podeszli do Longbottoma. - Skończyłeś pracę? - W sumie to nie wiedziała, do której przyjdzie mu tu dzisiaj zostać. - Coś dla Ciebie stworzyliśmy Eriś. Razem. - Tutaj przeniosła swój wzrok na Malfoya. W końcu dołożył też kilka kwiatków od siebie.
Tę miłą pogawędkę przerwało nadejście Szeptuchy. Nora spanikowała, mina jej zrzedła, najchętniej by stąd uciekła. Bardzo nieprzyjemnie wspominała spotkanie z nią na Ostarze, a teraz doszło do tego ponownie. Nie uciekła, posłuchała co ma do powiedzenia, zimny dreszcz przeszedł jej po plecach. - Ostatnio było gorzej. - Dodała jeszcze. Będzie musiała dopisać tę przepowiednię do notesu, żeby nie zgubić jej sensu.
- Szeptucha nie jest teraz najważniejsza Erik. Zrobiliśmy to dla Ciebie, musisz go tam wsadzić. - Pokazała Longbottomowi pal.