15.09.2026, 00:15 ✶
Porcelana.
Doświadczenie wynikające z obcowania z kolejnymi pokoleniami ludzi nauczyło ją, że istoty rozumne potrafiły odnaleźć satysfakcję w pozornie przyziemnych czynnościach. Na kogoś spływał błogi spokój, gdy tylko widział, że wszystkie książki na półce zgrywają się kolorystycznie. Ktoś z kolei w niespokojne noce zamiast nasennych ziółek, wspominał jak przed latami jednym machnięciem różdżki przywrócił zakurzonej figurce dawną biel. A inni jeszcze dostawali mikroekstazy na myśl o zanurzeniu łyżki w nienaruszonej tafli masła orzechowego. Lucy może nie użyłaby do określenia swojego stanu słowa takiego jak mikroekstaza, wątpiła też czy będzie myślała o tym zdarzeniu po nocach, ale musiała przyznać, że kiedy za sprawą Helloise porcelana przebiła skórę napastnika, wampirzyca odczuła wielką satysfakcję. Wyglądało na to, że jednak pomimo swojego wieku, wciśż patrafiła znajdować radość w prozaicznych czynnościach.
Nie cieszyło jej natomiast to, że czarownica dalej pozostawała w niebezpieczeństwie. Wampirzycza szybko wytarła zakrwawiony podbródek serwetką ze stolika, cisnęła ją w agresora po czym chwyciła Helloise za rękę i ruszyła z nią jak najdalej od tego przeklętego człowieka.
– Czemu on tu jest? – spytała, gdy wspólnie przedzierały się przez kolejne chaszcze. Chaszcze? W sumie to nie była taka pewna. Las, do którego wbiegły wydawał się być jednocześnie gęstą puszczą, jak i przyjemnym leśnym zakątkiem niczym z bajki, a wszystko to zmieniało się w mgnieniu oka. – Rozmawiałaś z nim wcześniej? Znasz go w ogóle? Mówił ci coś może czego nie słyszałaś? Dotykałaś dziwnym przedmiotów? A może zioła? Czy ty piłaś jakieś nowe zioła? Ktoś ci jakieś podał? Przysięgam, jeśli nabawiłaś się jakiejś klątwy przez wypicie podejrzanych chwastów to nie ręczę za siebie!
Doświadczenie wynikające z obcowania z kolejnymi pokoleniami ludzi nauczyło ją, że istoty rozumne potrafiły odnaleźć satysfakcję w pozornie przyziemnych czynnościach. Na kogoś spływał błogi spokój, gdy tylko widział, że wszystkie książki na półce zgrywają się kolorystycznie. Ktoś z kolei w niespokojne noce zamiast nasennych ziółek, wspominał jak przed latami jednym machnięciem różdżki przywrócił zakurzonej figurce dawną biel. A inni jeszcze dostawali mikroekstazy na myśl o zanurzeniu łyżki w nienaruszonej tafli masła orzechowego. Lucy może nie użyłaby do określenia swojego stanu słowa takiego jak mikroekstaza, wątpiła też czy będzie myślała o tym zdarzeniu po nocach, ale musiała przyznać, że kiedy za sprawą Helloise porcelana przebiła skórę napastnika, wampirzyca odczuła wielką satysfakcję. Wyglądało na to, że jednak pomimo swojego wieku, wciśż patrafiła znajdować radość w prozaicznych czynnościach.
Nie cieszyło jej natomiast to, że czarownica dalej pozostawała w niebezpieczeństwie. Wampirzycza szybko wytarła zakrwawiony podbródek serwetką ze stolika, cisnęła ją w agresora po czym chwyciła Helloise za rękę i ruszyła z nią jak najdalej od tego przeklętego człowieka.
– Czemu on tu jest? – spytała, gdy wspólnie przedzierały się przez kolejne chaszcze. Chaszcze? W sumie to nie była taka pewna. Las, do którego wbiegły wydawał się być jednocześnie gęstą puszczą, jak i przyjemnym leśnym zakątkiem niczym z bajki, a wszystko to zmieniało się w mgnieniu oka. – Rozmawiałaś z nim wcześniej? Znasz go w ogóle? Mówił ci coś może czego nie słyszałaś? Dotykałaś dziwnym przedmiotów? A może zioła? Czy ty piłaś jakieś nowe zioła? Ktoś ci jakieś podał? Przysięgam, jeśli nabawiłaś się jakiejś klątwy przez wypicie podejrzanych chwastów to nie ręczę za siebie!