15.09.2026, 11:48 ✶
- Wow… - westchnął tylko w odpowiedzi na wyjaśnienia Guinevere co do jej zawodu. Uzdrowicielka i archeolog, to brzmiało imponująco. No, może z wyjątkiem kursów historycznych, bo te przywodziły na myśl ślęczenie nad zakurzonymi podręcznikami i wkuwanie dat. Zdecydowanie nie dla Hannibala, odnajdującego się w ruchu, zmianach i interakcjach z widownią.
Pozwolił Ginny mówić o trzecim oku, pozornie pochłonięty własnym ciasteczkiem, w rzeczywistości jednak słuchając uważnie. Podniósł na nią wzrok dopiero, kiedy kobieta zapatrzyła się w dal. W jej ustach prorocze sny faktycznie brzmiały jak obciążenie. Jonathan nigdy nie przedstawiał aurowidzenia w taki sposób, a raczej jako przydatne narzędzie, może czasem nawet zabawne. Z drugiej strony, Hannibal nie przypominał sobie, by widział Morpheusa Longbottoma beztroskiego i zadowolonego z życia. Czy snowidzom faktycznie po prostu trafił się jakiś felerny los w pokoleniowej loterii?
- Tak po prostu zaczęłaś widzieć przyszłość w snach? - z niepokojem pomyślał o Spalonej Nocy. Miał ochotę zapytać, jak dokładnie wyglądają takie sny, ale to byłoby dość niedelikatne, zwłaszcza na środku pełnego ludzi jarmarku. Zresztą, może lepiej było nie wiedzieć?
- Brzmi trochę strasznie - powiedział zamiast tego - I co teraz? Potrzebujesz jakiegoś… mentora albo szkolenia? Co, jeżeli przyśni ci się jakiś koszmar? Skąd wiesz, czy to wizja, czy zwykły sen?
Perspektywa ujrzenia we śnie jakiejś katastrofy i świadomości, że nie można nic zrobić, by jej uniknąć, wydawała się przerażająca.
Wróżba z beczką na chwilę wykoleiła rozmowę o jasnowidzeniu. Szeroko rozumiana impreza nie była niezwykłym wydarzeniem w życiu młodego aktora, więc nie przywiązywał do niej szczególnie wielkiej wagi.
- Ciekawe, czy to jakieś wyjątkowe przyjęcie… może równie dobrze chodzić o Yule, jak i o wyjście na piwo z kumplami - mruknął bez większego zaangażowania, przesuwając palcem po karteczce z wróżbą - Ale ten twój bluszcz… on miał coś wspólnego z ludźmi wokół, prawda? Toksyczna relacja? - spróbował zgadnąć. Wróżbiarstwo nigdy nie było jego mocną stroną, interpretacje symboli wróżbiarskich nie trzymały się jego pamięci dość kapryśnie, a znaczenie kart Tarota to już w ogóle mu się mieszało. Pamiętał, że Śmierć oznaczała nowy początek, chociaż… może to był Głupiec?
Pozwolił Ginny mówić o trzecim oku, pozornie pochłonięty własnym ciasteczkiem, w rzeczywistości jednak słuchając uważnie. Podniósł na nią wzrok dopiero, kiedy kobieta zapatrzyła się w dal. W jej ustach prorocze sny faktycznie brzmiały jak obciążenie. Jonathan nigdy nie przedstawiał aurowidzenia w taki sposób, a raczej jako przydatne narzędzie, może czasem nawet zabawne. Z drugiej strony, Hannibal nie przypominał sobie, by widział Morpheusa Longbottoma beztroskiego i zadowolonego z życia. Czy snowidzom faktycznie po prostu trafił się jakiś felerny los w pokoleniowej loterii?
- Tak po prostu zaczęłaś widzieć przyszłość w snach? - z niepokojem pomyślał o Spalonej Nocy. Miał ochotę zapytać, jak dokładnie wyglądają takie sny, ale to byłoby dość niedelikatne, zwłaszcza na środku pełnego ludzi jarmarku. Zresztą, może lepiej było nie wiedzieć?
- Brzmi trochę strasznie - powiedział zamiast tego - I co teraz? Potrzebujesz jakiegoś… mentora albo szkolenia? Co, jeżeli przyśni ci się jakiś koszmar? Skąd wiesz, czy to wizja, czy zwykły sen?
Perspektywa ujrzenia we śnie jakiejś katastrofy i świadomości, że nie można nic zrobić, by jej uniknąć, wydawała się przerażająca.
Wróżba z beczką na chwilę wykoleiła rozmowę o jasnowidzeniu. Szeroko rozumiana impreza nie była niezwykłym wydarzeniem w życiu młodego aktora, więc nie przywiązywał do niej szczególnie wielkiej wagi.
- Ciekawe, czy to jakieś wyjątkowe przyjęcie… może równie dobrze chodzić o Yule, jak i o wyjście na piwo z kumplami - mruknął bez większego zaangażowania, przesuwając palcem po karteczce z wróżbą - Ale ten twój bluszcz… on miał coś wspólnego z ludźmi wokół, prawda? Toksyczna relacja? - spróbował zgadnąć. Wróżbiarstwo nigdy nie było jego mocną stroną, interpretacje symboli wróżbiarskich nie trzymały się jego pamięci dość kapryśnie, a znaczenie kart Tarota to już w ogóle mu się mieszało. Pamiętał, że Śmierć oznaczała nowy początek, chociaż… może to był Głupiec?