Vespera też nie miała udanych małżeństw, a do kochanków podchodziła z wielkim dystansem, którego jednak nie potrafiła zachować kiedy Perseus Black dotykał jej skóry. Nie sądziła, że z kimkolwiek poczuje coś takiego. Uważała siebie za osobę, która nie potrafiła wykrzesać z siebie niczego tak silnego, a jednak – potrzebna była odpowiednia osoba. Czy bała się tego, co się z nią przy nim działo? Oczywiście. Bała się, że robi największy błąd w swoim życiu, ale nie potrafiła tego powstrzymać, ponieważ traciła przy nim głowę.
Gdy zaczął szeptać do jej ucha ledwo mogła utrzymać się na nogach, oparła się o blat stołu czując, że ciężar jej własnego ciała ją przytłaczał, a słowa mężczyzny doprowadzały do gorączki. Na jej policzkach pojawiły się wypieki jak młódki z pierwszym mężczyzną, a przecież była doświadczona. Żar pożądania bił od niej na kilometr i nie była w stanie tego już ukrywać.
Gdy zadał jej pytanie o sprawdzenie delikatnie się zawahała, ale pod wpływem jego uroku, jego dotyku, jego zapachu, po prostu pod wpływem tego, że był Perseusem skinęła nieznacznie głową patrząc mu w oczy. Czy popełniała błąd?
Przymknęła oczy czując jego usta na swoich. Czekała na to chyba od momentu, gdy spotkała go przy kole Goblina. Mruknęła cicho dłońmi pieszcząc jego kark. Odwzajemniła pocałunek z równą żarliwością.
Zmrużyła oczy z ciekawością patrząc na jego usta i zastanawiając się, co też on wymyślił. Gdy padł przed nią na kolano uniosła zaskoczona brwi. Rozbawione ogniki w jej oczach zaczęły tańczyć, a usta wygięły się w pięknym uśmiechu.
— Oczywiście, że tak Perseusu Blacku, ale wiesz, że najpierw powinieneś porozmawiać z moim ojcem. – odpowiedziała z cichym śmiechem. Wyciągnęła do niego dumnie dłoń.