20.03.2023, 00:07 ✶
Atreus zagryzł zęby ze złości, kiedy zsunął się z pala drugi raz, noczym pierwszy lepszy urzędas zza biurka. Te całe szkolenia i kariera aurorska chyba nie były jednak aż tak wymagające, skoro on, jako przedstawiciel tegoż stanowiska, radził sobie aż tak absurdalnie źle. Będzie musiał złożyć jakieś podanie i zwiększenie godzin treningów, żeby nikt nie kpił z ministerstwa. Bo przecież to musiała być wina urzędu.
Czuł zmęczenie ciała, nie byłby jednak sobą, gdyby tak po prostu sie teraz poddał, stwierdzając że należy mu się jeszcze jedna szansa. Do trzech razy sztuka, czy jakoś tak to szło. Odrobinę, ale tylko odrobinę, wydawał się fakt, że nie tylko on próbował wspiąć się na pal więcej jak jeden raz. Kątem oka nawet udało jej się zauważyć, że do jednego z tych, którzy musieli zadowolić się porażką, podbiega Woods. Bardzo dobrze, niech smarkula sobie nie myśli, że jej wianek wyląduje na samej górze. Bulstrode wciąż jeszcze chował urazę w stosunko do dziewczyny z balu Longbottomów. Na szczęście lub nieszczęście, jego własne niepowodzenie w tym momencie pochłaniało go zbyt bardzo, by mógł w pełni cieszyć się z nieszczęścia innych.
Chwila odpoczynku, parę głębszych oddechów i ruszył ponownie, atakując słup i modląc się w duchu, żeby akurat teraz Brenna sobie o nim nie przypomniała. Na wszelki wypadek, gdyby miał znowu przegrać. Co oczywiście w ogóle nie mogło mieć miejsca.
!wspinamsieN
Czuł zmęczenie ciała, nie byłby jednak sobą, gdyby tak po prostu sie teraz poddał, stwierdzając że należy mu się jeszcze jedna szansa. Do trzech razy sztuka, czy jakoś tak to szło. Odrobinę, ale tylko odrobinę, wydawał się fakt, że nie tylko on próbował wspiąć się na pal więcej jak jeden raz. Kątem oka nawet udało jej się zauważyć, że do jednego z tych, którzy musieli zadowolić się porażką, podbiega Woods. Bardzo dobrze, niech smarkula sobie nie myśli, że jej wianek wyląduje na samej górze. Bulstrode wciąż jeszcze chował urazę w stosunko do dziewczyny z balu Longbottomów. Na szczęście lub nieszczęście, jego własne niepowodzenie w tym momencie pochłaniało go zbyt bardzo, by mógł w pełni cieszyć się z nieszczęścia innych.
Chwila odpoczynku, parę głębszych oddechów i ruszył ponownie, atakując słup i modląc się w duchu, żeby akurat teraz Brenna sobie o nim nie przypomniała. Na wszelki wypadek, gdyby miał znowu przegrać. Co oczywiście w ogóle nie mogło mieć miejsca.
!wspinamsieN