Westchnął ciężko, kręcąc powoli głową na pytanie przyjaciółki. Gdyby mógł, ulotniłby się stąd jak najszybciej. Musiał stać na straży i być do dyspozycji, gdyby coś się nagle stało... Nawet jeśli wiązało się to z tym, że przy okazji krążył wśród straganów i brał udział w zabawach przygotowanych przez kowen.
— Obawiam się, że będę tu siedział do rana. — W zależności od tego, jak potoczą się kolejne godziny, mógł pełnić obowiązki służbowe, do czasu aż księżyc zawiśnie wysoko na nocnym firmamencie lub słońce przebudzi się wraz z kolejnym dniem. Poza tym ktoś będzie musiał uprzątnąć ewentualny bałagan. — Razem? — Zmarszczył czoło. — Nie wiedziałem, że z Ciebie taki artysta. — Dał Elliotowi lekkiego kuksańca w ramię, uśmiechając się pociesznie.
Pokiwał powoli głową. Skoro Szeptucha pojawiła się tu ni stąd, ni zowąd i zaczęła ich zalewać swoimi przepowiedniami, to co musiało się wydarzyć podczas ostatniej Ostary, że według Nory „było gorzej”? Eh, chyba wolał nie pytać. Już i tak dowiedział się na temat tego incydentu całkiem sporo podczas ich rozmowy w klubokawiarni przed paroma dniami.
— Powiedzmy, że to zwiastunka stresu — odpowiedział enigmatycznie Malfoyowi z grymasem na twarzy.
Nie bardzo mógł zdradzić mu więcej. Bądź co bądź, kwestia Szeptuchy wiązała się z bardzo prywatnymi sprawami z życia Nory. To do niej należała decyzja, czy chce się dzielić swoimi doświadczeniami odnośnie do tej konkretnej czarownicy. Ale żeby trafić na nią dwa sabaty pod rząd?, pomyślał Erik.
— Jesteś pewna? — Zmierzył ją uważnym wzrokiem. — Nasze ostatnie próby wygrania czegoś spełzły na niczym... Ale skoro prosicie, to dobrze. Akurat wam nie odmówię. — Przewrócił wymownie oczami. Przekazał Elliotowi swoją czarną marynarkę i służbową pelerynę.
Wsunął wianek na głowę, poprawiając włosy. Liczył, że te podtrzymają kwiecistą konstrukcję. Nie chciał wdrapywać się na samą górę, tylko po to, żeby wianek zleciał na ziemię w kluczowym momencie. Zakasał rękawy aż po łokcie i rozpiął dwa pierwsze guziki od koszuli. Wolał sobie nie popruć ubrania podczas tej zabawy. Koniec końców ruszył w stronę pali.
!wspinamsieZ
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞