• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue

[28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#9
16.09.2026, 22:58  ✶  
Jeszcze przez moment stałem przy drabinie i próbowałem udawać, że cała ta rozmowa przebiegała dokładnie według mojego planu, co było o tyle trudne, że moja żona dysponowała w tej kwestii całkiem rozsądny argumentem. Problem polegał na tym, że moje definicje „potrafię” i „powinienem” nie zawsze pokrywały się z definicjami przyjętymi przez resztę cywilizowanego świata. Prue miała oczywiście rację, że istnieli ludzie, którzy robili różnorakie rzeczy zawodowo, mieli odpowiedni sprzęt, doświadczenie i zapewne znacznie mniejszą skłonność do sprawdzania własną czaszką, czy kolejny element konstrukcji nadal nadawał się do użytku, nie oznaczało to jednak, że zamierzałem natychmiast zrezygnować z próby wejścia na dach albo z, jak to miało miejsce w tym przypadku, własnoręcznego wieszania dekoracji na nadchodzące Samhain, bo wtedy musiałbym przyznać, że cała ta awantura z drabiną była zupełnie niepotrzebna, a na to moja duma nie była jeszcze gotowa.
- Mam świadomość. - Odpowiedziałem spokojnie, chociaż nie dało się ukryć, iż zabrzmiało to nieco pretensjonalnie. - Balso losbudowaną świadomość, jeśli o to chosi. Wiem nawet, sze istnieją ludzie, któszy codziennie zajmują się wieloma szeszami, któlych ja nie lobię codziennie, a mimo to jeszcze nie zatludniłem ich wszystkich do plowadzenia mojego szycia. - Mogła się wyłącznie domyślić, dlaczego, tym bardziej, że nie zamierzałem już komentować tego, co powiedziała chwilę później - wybiórczy słuch miał swoje zalety, z których chętnie dziś skorzystałem.
Nie próbowałem nawet udawać, że nie zamierzałem kiedyś jeszcze czegoś zrobić własnymi rękami, znała mnie zresztą wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że jeżeli coś sobie ubzdurałem, samo wskazanie istnienia profesjonalisty raczej nie rozwiązywało problemu - mogłem przyjąć pomoc, kiedy sytuacja rzeczywiście tego wymagała, ale równie często zwyczajnie chciałem sam sprawdzić, czy potrafiłem coś zrobić - w pracy całe dnie analizowałem cudze zabezpieczenia, klątwy i artefakty, więc czasem potrzebowałem zrobić coś, co nie miało nic wspólnego z różdżką, runami ani przeklętym przedmiotem próbującym odgryźć mi rękę. Tego wieńca nie zamierzałem już jednak zawieszać na żyrandolu bez magii, godność godnością, ale miałem jeszcze pewne granice…
Przez moment leżałem bez ruchu, próbując przypomnieć sobie, gdzie właściwie znajdowały się wszystkie części mojego ciała, drabina leżała obok mnie, wieniec potoczył się kawałek dalej, a żyrandol kołysał się nad głową, ale, ku mojemu ogromnemu zadowoleniu, nadal wisiał.
Na wzmiankę o tym, że niedługo zaczną mówić, że żona mnie bije, parsknąłem śmiechem, choć natychmiast tego pożałowałem, bo śmiech bardzo wyraźnie przypomniał mi o wszystkich miejscach, w których właśnie się potłukłem - coś w plecach bardzo wyraźnie przypomniało mi, że właśnie przed chwilą spadłem z drabiny.
- Nie. To znaczy… - Przejechałem językiem po zębach, po raz kolejny, sprawdzając sytuację. - Mam wszystkie. Kilka było uszkodzonych jusz wcześniej, więc jeśli liczysz tylko te, któle od początku były w idealnym stanie, sytuacja pszedstawia się tlochę goszej. - Spróbowałem unieść głowę, żeby spojrzeć na nią z lepszej perspektywy, niekoniecznie za to przytomniej, ale kiedy zapowiedziała, że będzie musiała mnie bardzo dokładnie obejrzeć, zamknąłem oczy na moment i wypuściłem powietrze.
- Wiedziałem, sze to powiesz. - Nie protestowałem, bo doskonale wiedziałem, że nie miało to sensu. - Dobsze. Obejszyj mnie. Tylko najpielw pomósz mi odzyskaś godność, leszy gdzieś obok tego wieńca. - Spojrzałem w stronę dekoracji, która zatrzymała się kilka kroków dalej, a potem na kandelabr, który szczęśliwie nadal wisiał na swoim miejscu.
„Nie można było tak od razu?” Westchnąłem, ponownie spojrzałem na przewróconą konstrukcję leżącą kilka kroków dalej, potem na wieniec i wreszcie na żyrandol, który nadal wisiał pod sufitem, lekko kołysząc się po całym zamieszaniu - nie, nie można było - przecież to wiedziała…


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (3169), Prudence Fenwick (2346)




Wiadomości w tym wątku
[28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.09.2026, 16:06
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.09.2026, 19:15
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.09.2026, 20:12
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.09.2026, 20:30
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.09.2026, 22:14
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 15.09.2026, 20:02
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 16.09.2026, 11:56
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 16.09.2026, 21:58
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 16.09.2026, 22:58
RE: [28/10/1972] There’s something rather odd about the new neighbours | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 22.09.2026, 21:24

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa