• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[04/02/1967] should not be left unsupervised [Leviathan&Edith]

[04/02/1967] should not be left unsupervised [Leviathan&Edith]
edytka rokłudowa
— you're insane —
GOD FORBID a girl
carry on her FAMILY LEGACY

wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
amnezjatorka
mocny, niedbały makijaż oczu | długie, najczęściej rozpuszczone włosy prawie zawsze w nieładzie | neutralny wyraz twarz | dołeczki, gdy się uśmiecha | lekko odstające uszy | budowa szczupła, ale i kobieca | 170 cm wzrostu | blada skóra bez skazy oraz rumieńców | drogie szaty w kolorze głębokiej czerwieni, zieleni lub czerni | dużo pierścieni oraz srebrnych bransolet | pachnie świeżym praniem, owocami, ale i odrobiną dymu papierosowego

Edith Rookwood
#7
17.09.2026, 01:19  ✶  

Umowny stan rzeczy, sratytaty. Edith już dawno przestała się łudzić, że ma cokolwiek do powiedzenia. Czasem pozwalała sobie na bunt, to prawda, ale dalej był to bunt, który wpasowywał się w narzucone im ramy. Nie w głowie jej były mezaliansy i rozumiała dlaczego ich społeczeństwo patrzy na czarodziejów wpakowujących się w nie nieprzychylnie, ale w wielu miejscach pojawić się nie mogła na przykład, bo tak nie wypadało. Niektórych rzeczy też nie mogła powiedzieć, bo tak nie wypadało, no czuła, że ma trochę bardziej niż lekko przesrane. Wszystko dlatego, że była kobietą. Wiadomo, jej babka, czy babka jej babki miały przesrane jeszcze bardziej, ale Edith po prostu lubiła sobie ponarzekać i ostatecznie, nic z tym nie zrobić.

— Nie wiem o czym mówisz. — odparła rozbawiona tą jego sugestią. Przecież mu się otwarcie do swych machlojek nie przyzna. — Coś sugerujesz, Levi? A może to tak teraz z własnego doświadczenia. Czy Ty teraz próbujesz mnie zepsuć, podrzucając mi pod nos nielegalne pomysły? — dodała zszokowana, bardzo teatralnie, obracając kota ogonem. W jej spojrzeniu nieustannie tańczyły iskierki rozbawienia. Już dawno nie bawiła się tak dobrze, a już konkretnie w pracy. Może było to spowodowane tym, że nie została poczęstowana tyradą na temat zachowania i godnego reprezentowania swojego departamentu i nikt nie stał jej nad głową i nie truł poprawiając każdy ruch różdżki.

W końcu dotarli do tego mugola. Widziała ich już kilku, kilkudziesięciu nawet, nie potrafiła się jednak do nich wciąż przyzwyczaić. Sama ich obecność, wzbudzała w Edith spore obrzydzenie. Wiedziała, że to prędzej czy później minie, taka terapia szokowa, trochę, jak z przywyknięciem do przemocy. Okolica była równie przytłaczająca, spalone szczątki lasu, zwęglone szczątki przykryte materiałem. Trochę ją kusiło żeby pod nią zajrzeć, by się przekonać, czy mugole mają w środku wszystko pokolei, czy może tym co mają w środku się od nich różnią, ale z ciała niewiele zostało. No i jak to by wyglądało, jakby podniosła płachtę żeby podziwiać spalonego mugola.

Słuchała Leviathana i patrzyła na przerażonego mężczyznę, powoli składając wersję wydarzeń, jaką w jego pamięci zasieje. Trzeba to było zrobić tak, by zapomniał o smoku, pamiętał o swoim towarzyszu, ale i nigdy w to miejsce nie wrócił. Pomysł miała i to chyba dobry, nie był on jednak dla mugola łagodny. Planowała zastąpić jedną traumę, drugą.

Pomimo, że skupiona była przede wszystkim na niemagicznym, to z łatwością wyczuła negatywny wydźwięk, niby neutralnej wypowiedzi. Ciekawe. Większość czarodziejów z jakimi pracowała nie była tak otwarta w swej niechęci, a każde kolejne słowo młodego Rowle, w najlepszym przypadku ociekało irytacją, w najgorszym nienawiścią.

— Może to i dobrze, że mało co potrafią przetworzyć. Nie wiesz nawet, jak ciężka byłaby moja praca, gdyby nie byli od nas… — słowo gorsi cisnęło się Edith na usta, ale opanowała swój język, spojrzała na niego z ukosa i wymuszonym wręcz tonem, wyrzuciła z siebie. — inni. — To inni już było mniej neutralne, dalej patrzyła na tego mugola, ale jej usta wygięły się w grymas, trochę jakby śmierdział bardziej, niż ta cała spalenizna, otaczająca ich z każdej strony. — Szczerze? Im bardziej mugol straumatyzowany tym lepiej, bo jego umysł nijak się nie broni i najczęściej nie ma sił by walczyć, chociażby fizycznie. Jeden z nich rzucił się na mojego przełożonego na przykład i prawie wybił mu wszystkie zęby. To było może dwa tygodnie temu. Ten miał go właśnie czyścić i nic nie wskazywało na to, że go zaatakuje, bo facet, po prostu siedział i słuchał spokojnie, aż w końcu wyskoczył do przodu, złapał go za fraki i zaczął coś krzyczeć o diable i piekle, i Bogu, i jakieś inne niestworzone rzeczy. Aurorzy zaraz go powstrzymali, ale potrzeba było dwóch wielkich mężczyzn, by go z niego ściągnąć. Najgorsze było to, że zabronili nam go obezwładniać przy pomocy magii, bo to podobno nieetyczne. — prychnęła zdegustowana, bo do teraz nie potrafiła pogodzić się z tą sytuacją. — Ciekawe, jak by się wytłumaczyli, gdyby coś naprawdę się stało. Wypadek przy pracy? Samosąd? Gdybym to ja była na jego miejscu, to już byśmy się raczej nie spotkali, w żadnych okolicznościach. — zakończyła, wyciągając wahadełko.

— Masz jakieś wymagania? Skupię się na tym, by jak najbardziej obrzydzić mu to miejsce i szczerze, wątpię, że uda się w swoim życiu na jakąkolwiek wycieczkę, będzie się bał pójść na spacer po parku. Nie mogę wymazać śmierci tej osoby co z nim była, bo musiałabym wchodzić zbyt głęboko, a nie wiem, jak długo się znają, no i na to raczej nie mamy czasu, ale mogę wsadzić mu do głowy co tylko chcesz. — powiedziała całkowicie szczerze, dając mu wybór, przed tym jak wzięła się za brudną robotę.



charm me. FURIOUSLY.
[Obrazek: 7a90f11105af48eb0dfbf06ddd0ce3052d8869b1.jpg]
torment me. IN DETAIL.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Edith Rookwood (1992), Leviathan Rowle (992)




Wiadomości w tym wątku
[04/02/1967] should not be left unsupervised [Leviathan&Edith] - przez Edith Rookwood - 12.08.2026, 01:42
RE: 04/02/1967— should not be left unsupervised — Leviathan & Edith - przez Leviathan Rowle - 14.08.2026, 01:22
RE: 04/02/1967— should not be left unsupervised — Leviathan & Edith - przez Edith Rookwood - 17.08.2026, 14:19
RE: 04/02/1967— should not be left unsupervised — Leviathan & Edith - przez Leviathan Rowle - 19.08.2026, 17:57
RE: 04/02/1967— should not be left unsupervised — Leviathan & Edith - przez Edith Rookwood - 19.08.2026, 20:13
RE: [04/02/1967] should not be left unsupervised [Leviathan&Edith] - przez Leviathan Rowle - 02.09.2026, 17:36
RE: [04/02/1967] should not be left unsupervised [Leviathan&Edith] - przez Edith Rookwood - 17.09.2026, 01:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa