20.03.2023, 00:40 ✶
Gdyby mógł, to właśnie pobiłby się ze stojącym przed nim palem. Patrzył na słup gniewnie, między jednym, a drugim głębokim oddechem mrucząc coś pod nosem na temat tego, że to na pewno wszystko gobliński spisek i w ogóle to ktoś te pale pozaklinał. Niczemu nie pomógł też fakt, że obok niego Longbottom wspiął się na pal niczym wielka małpa.
Bulstrode poprawił z namysłem mundur, bardzo zgrabnie udając, że pomino zmęczenia, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Zdarzało się, prawda? Powiedział nigdy, odchodząd od pali i przyglądając sie zmęczonemu wiankowi od Brenny. Przez moment miał pomysł, żeby go wyrzucić gdzieś do kosza lub w krzaki, a ją samą z niewinną miną zapytać, czy w ogóle coś poczuła, bo jemu się właśnie udało. Bał się jednak, że ktoś go potem albo przy niej wyśmieje, albo chlapnie coś niewłaściwego i wszystko wyjdzie na jaw.
Przystanął na moment, szukając jej wzrokiem, a kiedy znalazł, ruszył do niej powolnym, nonszalanckim krokiem.
- Musisz mi wybaczyć - rzekł z przekąsem do Brenny, podnosząc wyżej wianek i pokazując go jej. - Ale jestem absolutnie przekonany, że to albo goblińska kląwa za karę za aresztowanie, albo ktoś przeklął pale. W sumie jak na moje oko, o wiele za wiele osób nie jest w stanie na nie wejść. Cos tu definitywnie musi być nie tak - zawyrokował, posyłając jej na koniec uśmiech, chociaż nieco zbyt wymuszony. - Hm... co z nim zrobić? - zapytał jeszcze, poruszając wiankiem, sam nie mogąc się zdecydować.
Bulstrode poprawił z namysłem mundur, bardzo zgrabnie udając, że pomino zmęczenia, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Zdarzało się, prawda? Powiedział nigdy, odchodząd od pali i przyglądając sie zmęczonemu wiankowi od Brenny. Przez moment miał pomysł, żeby go wyrzucić gdzieś do kosza lub w krzaki, a ją samą z niewinną miną zapytać, czy w ogóle coś poczuła, bo jemu się właśnie udało. Bał się jednak, że ktoś go potem albo przy niej wyśmieje, albo chlapnie coś niewłaściwego i wszystko wyjdzie na jaw.
Przystanął na moment, szukając jej wzrokiem, a kiedy znalazł, ruszył do niej powolnym, nonszalanckim krokiem.
- Musisz mi wybaczyć - rzekł z przekąsem do Brenny, podnosząc wyżej wianek i pokazując go jej. - Ale jestem absolutnie przekonany, że to albo goblińska kląwa za karę za aresztowanie, albo ktoś przeklął pale. W sumie jak na moje oko, o wiele za wiele osób nie jest w stanie na nie wejść. Cos tu definitywnie musi być nie tak - zawyrokował, posyłając jej na koniec uśmiech, chociaż nieco zbyt wymuszony. - Hm... co z nim zrobić? - zapytał jeszcze, poruszając wiankiem, sam nie mogąc się zdecydować.