17.09.2026, 18:03 ✶
Cicho zachichotała, słysząc szczery entuzjazm w głosie dziewczyny. Nowej koleżanki, co przemknęło jej przez myśl chwilę przed tym jak udało jej się wtaszczyć ogromną walizkę do przedziału. Sowa, której klatka umieszczona była na walizce pohukiwała z irytacją. Sabrina potrafiła to rozpoznać głównie dlatego, że robiła tak zawsze, gdy została obudzona. A teraz, cóż, raczej spać nie mogła.
W końcu dziewczynka usiadła naprzeciwko nowej koleżanki i po chwili wahania zdecydowała sie uścisnąć jej dłoń. Starała się wyglądać przy tym luźno, jakby zupełnie nie była spięta i przerażona tym wszystkim, co ją otaczało.
– Slughorn, Sabrina – powiedziała i potrząsnęła uściśniętą dłoń. Alice miała miękką skórę. I była urocza. Czy wszystkie koleżanki miały być tak miłe i urocze jak Alice? Brina nie zapamiętała jako miłych tych wszystkich dziewczyn, które zdążyła poznać na wszelkich balach i bankietach, na które zabierali ją rodzice. Wolała być jednak ostrożna. Co nie zmieniało faktu, że Alice w tym swoim entuzjaźmie wydawała sie być niezwykle szczera. – Mi również bardzo miło cię poznać, Alice.
Uśmiechnęła się, nawet szeroko i spojrzała na swoją sówkę, która w tej samej chwili zaczęła zawzięcie dziobać kratę klatki.
– Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzać zachowanie małej Luny. Podróże w klatce są dla niej nowością – rzuciła i wróciła spojrzeniem do koleżanki. Patrzyła jej prosto w oczy i przekrzywiła lekko głowę. – Chyba nigdy nie widziałam cię na spotkaniach towarzyskich dla arystokracji. Rodzice cię na nie nie zabierali?
Dopiero gdy wyrzuciła te słowa z siebie, zorientowała się, że to chyba niezbyt taktowne. Przecież nie każdy był czystej krwi. No i nawet spośród tych nie każdy był mile widziany na tychże spotkaniach. Na bogów, miała ochotę boleśnie uderzyć się w czoło. Czego nie zrobiła, ale zmieszana popatrzyła w podłogę.
– Masz śliczne buty. Czy to stokrotki? – zapytała, wydawać by sie mogło, że tylko po to, aby zmniejszyć napięcie, ale naprawdę zaciekawiły ją te kozaczki w kwiaty. Chciała takie mieć, ale mama jej kiedyś powiedziała, że nie bedzie się dokładała do tego, że będą się z niej koleżanki śmiały. Ale co to były za koleżanki? Finalnie to nie z nimi siedziała w przedziale ekspresu do Hogwartu, prawda?
W końcu dziewczynka usiadła naprzeciwko nowej koleżanki i po chwili wahania zdecydowała sie uścisnąć jej dłoń. Starała się wyglądać przy tym luźno, jakby zupełnie nie była spięta i przerażona tym wszystkim, co ją otaczało.
– Slughorn, Sabrina – powiedziała i potrząsnęła uściśniętą dłoń. Alice miała miękką skórę. I była urocza. Czy wszystkie koleżanki miały być tak miłe i urocze jak Alice? Brina nie zapamiętała jako miłych tych wszystkich dziewczyn, które zdążyła poznać na wszelkich balach i bankietach, na które zabierali ją rodzice. Wolała być jednak ostrożna. Co nie zmieniało faktu, że Alice w tym swoim entuzjaźmie wydawała sie być niezwykle szczera. – Mi również bardzo miło cię poznać, Alice.
Uśmiechnęła się, nawet szeroko i spojrzała na swoją sówkę, która w tej samej chwili zaczęła zawzięcie dziobać kratę klatki.
– Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzać zachowanie małej Luny. Podróże w klatce są dla niej nowością – rzuciła i wróciła spojrzeniem do koleżanki. Patrzyła jej prosto w oczy i przekrzywiła lekko głowę. – Chyba nigdy nie widziałam cię na spotkaniach towarzyskich dla arystokracji. Rodzice cię na nie nie zabierali?
Dopiero gdy wyrzuciła te słowa z siebie, zorientowała się, że to chyba niezbyt taktowne. Przecież nie każdy był czystej krwi. No i nawet spośród tych nie każdy był mile widziany na tychże spotkaniach. Na bogów, miała ochotę boleśnie uderzyć się w czoło. Czego nie zrobiła, ale zmieszana popatrzyła w podłogę.
– Masz śliczne buty. Czy to stokrotki? – zapytała, wydawać by sie mogło, że tylko po to, aby zmniejszyć napięcie, ale naprawdę zaciekawiły ją te kozaczki w kwiaty. Chciała takie mieć, ale mama jej kiedyś powiedziała, że nie bedzie się dokładała do tego, że będą się z niej koleżanki śmiały. Ale co to były za koleżanki? Finalnie to nie z nimi siedziała w przedziale ekspresu do Hogwartu, prawda?