Ostatnio działo się naprawdę wiele. Czy zdziwiło ją więc to, że Brenna pojawiła się w progu klubokawiarni z dwoma mężczyznami, którzy nie do końca odnajdywali się w rzeczywistości? Niekoniecznie. Spodziewała się tego, że jej pomóc może się przydać na różnych frontach. Ci tutaj najwyraźniej potrzebowali chwilowej opieki, którą była skłonna im dać. Nora przecież umiała zadbać o każdego, prawda? Z początku uważnie ich obserwowała, bo zdecydowanie coś było z nimi nie tak, tyle, że pomimo tego dziwnego stanu w jakim się znajdowali, nie wydawali się być bardzo groźni - co nie oszukujmy się było istotne, bo znajdowali się pod jej dachem, a ona była drobną kobietą, która miała pewne obawy przed tym z czym mogłaby sobie sama poradzić.
Posadziła ich przy jednym ze stolików, zaparzyła ciepłej herbaty, po czym wróciła do Brenny, aby z nią porozmawiać.
- Przyda im się pomóc, wiadomo co takiego ich dopadło? - Nie przypominała sobie, aby spotkała kiedyś na swojej drodze ludzi, którzy zachowywali się w podobny sposób, to było dla niej zupełnie nowe. Skoro jednak powiedziano, że potrzebują pomocy hipnozera to by oznaczało, że ktoś namieszał im w głowach, w bardzo dziwny sposób, wypowiadali ten ciąg cyfr…
- Tak właściwie, to gdzie ich znalazłaś? Nie wyglądają najlepiej, potrzebowali tego, by ktoś o nich zadbał. - Doceniała to, że Brenna doprowadziła ich do względnego porządku nim przyprowadziła ich do klubokawiarni, chociaż po Spalonej Nocy była w stanie zaakceptować wiele, wiedziała, że ze wszystkim będą sobie w stanie poradzić. Czym przy pożarach niszczących Londyn było dwoje mężczyzn nieco pokiereszowanych przez życie. Nie było w tym, co miała zrobić nic skomplikowanego.
- Tutaj będą bezpieczni, zajmę się nimi, nakarmię i spróbuję też przygotować coś na uspokojenie. - Jedzenia w końcu nigdy u niej nie brakowało, a ze swoich ziół stworzy coś specjalnie dla nich, być może nie byli do końca świadomi, ale spróbuje ona zrobić coś, co chociaż na moment ukoi ich myśli.