6 godzin(y) temu ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 6 godzin(y) temu przez Basilius Prewett.)
Prychnął śmiechem na uwagę Thomasa.
– Nie powiem mu tego, ale chyba rzeczywiście coś jest na rzeczy. – No bo jeśli Peregrinus rzeczywiście to przewidział to naprawdę nic tylko być pod wrażeniem. Chyba, że to było typowe dla wszystkich jasnowidzów… Wiedzieli więcej, niż wypadało o życiu uczuciowych innych czarodziei i po prostu milczeli na ten temat, aby nie wywoływać co chwila skandalu. Na Matkę, jak dobrzę, że Czarownica nie miała na swoim pokładzie licznych jasnowidzów głodnych każdej plotki. To by było naprawdę niekorzystne dla ich całego społeczeństwa.
– Kto wie? Może Thomas kiedyś zabierze nas w jedną ze swoich podróży? – powiedział zaczepnie, chociaż wcale nie obraziłby się, gdyby stało się to kiedyś prawdą. Wycieczka w trójkę, nawet jeśli niekoniecznie na pustynię (i zdecydowanie nie w środek jakiejkolwiek burzy) brzmiała naprawdę przyjemnie. Nie musiałoby to być gdzieś daleko. Na dobry początek wystarczyłoby mu jakieś sympatyczne, zagraniczne miasteczko i wspólne zwiedzanie. Tak, to brzmiało naprawdę miło. Ciekawe do ilu muzeów dałby radę ich zaciągnąć, zanim odmówiliby współpracy. Uśmiechnął się na tę myśl, ale na razie nie podzielił się tymi planami na głos.
Możliwe, że jego wzrok spoczął nieco za długo na wyciągniętym przez Millie thomasowym skrawku bielizny. Chociaż, czy na pewno za długo? W końcu to nie było tak, że w obecnej sytuacji i po tym co się wydarzyło kilka godzin temu byłoby to strasznie niestosowne. A jednak, pomimo tego, gdy nagle temat przeszedł na wspólne kąpiele i gry, Basilius lekko zmieszany wbił wzrok w trawę, czując, że może jednak to wszystko rozwijało się za szybko. Albo i nie? Sam nie umiał na razie powiedzieć, czy tempo było dobre, czy jednak wolałby minimalnie zwolnić. Z jednen strony dopiero co się całowali, a taktyka jaką przyjął polegała na braku głebszej refleksji na temat tego co to znaczyło. Po prostu całowali się, a teraz leżeli w sadzie i miło spędzali czas. Tylko, że sugestie Millie, sprawiały, że jednak musiał chociaż trochę nad tym myśleć nie ważne, czy chciał aby dzisiaj się do siebie zbliżyli jeszcze bardziej, czy też nie. A myślenie o tym uruchamiało też inne myśli. Bo przecież dla niego bycie spontanicznym w tym zakresie nie było takie proste. Potrzebował porozmawiać, zakomunikować, że mógł męczyć się szybciej, chociaż to już zapewne oboje zauważyli. Nie wspominając już o tym, że nie miał zielonego pojęcia, jak mogli to rozegrać we trójkę. To znaczy, jakieś tam miał, ale zapewne mniejsze, niż w tej chwili by sobie tego życzył, a to wszystko sprawiało, że ciężko było mu po prostu wstać i zgodzić się na bycie spontanicznym w tym momencie.
Ale Thomas wydawał się zadowolony. Sugestywna mina Millie kusiła i Basilius… Pomimo wątpliwości… Czuł, że chce dać temu szansę, nawet jeśli nie na pewno dzisiaj to zdecydowanie wkrótce. Wstał z trawy i musnął lekko swoją dłonią dłoń Millie.
– Zagramy w pokera – powiedział wyciągając rękę, aby pomóc Thomasowi wstać. – A dalej… Po prostu zobaczmy co się stanie. I nie wiem o co chodzi z drucianą szczotką, ale też z niej zrezygnuję. A jutro zdecydowanie idziemy do kina.
– Nie powiem mu tego, ale chyba rzeczywiście coś jest na rzeczy. – No bo jeśli Peregrinus rzeczywiście to przewidział to naprawdę nic tylko być pod wrażeniem. Chyba, że to było typowe dla wszystkich jasnowidzów… Wiedzieli więcej, niż wypadało o życiu uczuciowych innych czarodziei i po prostu milczeli na ten temat, aby nie wywoływać co chwila skandalu. Na Matkę, jak dobrzę, że Czarownica nie miała na swoim pokładzie licznych jasnowidzów głodnych każdej plotki. To by było naprawdę niekorzystne dla ich całego społeczeństwa.
– Kto wie? Może Thomas kiedyś zabierze nas w jedną ze swoich podróży? – powiedział zaczepnie, chociaż wcale nie obraziłby się, gdyby stało się to kiedyś prawdą. Wycieczka w trójkę, nawet jeśli niekoniecznie na pustynię (i zdecydowanie nie w środek jakiejkolwiek burzy) brzmiała naprawdę przyjemnie. Nie musiałoby to być gdzieś daleko. Na dobry początek wystarczyłoby mu jakieś sympatyczne, zagraniczne miasteczko i wspólne zwiedzanie. Tak, to brzmiało naprawdę miło. Ciekawe do ilu muzeów dałby radę ich zaciągnąć, zanim odmówiliby współpracy. Uśmiechnął się na tę myśl, ale na razie nie podzielił się tymi planami na głos.
Możliwe, że jego wzrok spoczął nieco za długo na wyciągniętym przez Millie thomasowym skrawku bielizny. Chociaż, czy na pewno za długo? W końcu to nie było tak, że w obecnej sytuacji i po tym co się wydarzyło kilka godzin temu byłoby to strasznie niestosowne. A jednak, pomimo tego, gdy nagle temat przeszedł na wspólne kąpiele i gry, Basilius lekko zmieszany wbił wzrok w trawę, czując, że może jednak to wszystko rozwijało się za szybko. Albo i nie? Sam nie umiał na razie powiedzieć, czy tempo było dobre, czy jednak wolałby minimalnie zwolnić. Z jednen strony dopiero co się całowali, a taktyka jaką przyjął polegała na braku głebszej refleksji na temat tego co to znaczyło. Po prostu całowali się, a teraz leżeli w sadzie i miło spędzali czas. Tylko, że sugestie Millie, sprawiały, że jednak musiał chociaż trochę nad tym myśleć nie ważne, czy chciał aby dzisiaj się do siebie zbliżyli jeszcze bardziej, czy też nie. A myślenie o tym uruchamiało też inne myśli. Bo przecież dla niego bycie spontanicznym w tym zakresie nie było takie proste. Potrzebował porozmawiać, zakomunikować, że mógł męczyć się szybciej, chociaż to już zapewne oboje zauważyli. Nie wspominając już o tym, że nie miał zielonego pojęcia, jak mogli to rozegrać we trójkę. To znaczy, jakieś tam miał, ale zapewne mniejsze, niż w tej chwili by sobie tego życzył, a to wszystko sprawiało, że ciężko było mu po prostu wstać i zgodzić się na bycie spontanicznym w tym momencie.
Ale Thomas wydawał się zadowolony. Sugestywna mina Millie kusiła i Basilius… Pomimo wątpliwości… Czuł, że chce dać temu szansę, nawet jeśli nie na pewno dzisiaj to zdecydowanie wkrótce. Wstał z trawy i musnął lekko swoją dłonią dłoń Millie.
– Zagramy w pokera – powiedział wyciągając rękę, aby pomóc Thomasowi wstać. – A dalej… Po prostu zobaczmy co się stanie. I nie wiem o co chodzi z drucianą szczotką, ale też z niej zrezygnuję. A jutro zdecydowanie idziemy do kina.
Koniec sesji