20.03.2023, 01:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2023, 01:25 przez Atreus Bulstrode.)
Przez krótką chwilą wyraźnie się zastanawiał, aż wreszcie wzruszył ramionami i spojrzał w kierunku stołów.
- Jeśli już mamy działać przeciwko tradycji, to na całego. Jakieś preferencje co do kwiatów? - posłał jej szelmowski uśmieszek i ruszył w kierunku miejsca gdzie rozstawiono wiadra z kwiatami. Jeśli Brenna jasno nie zadeklarowała preferencji, to przez moment rozglądał się za jakimiś, które najbardziej zwróciłyby jego uwagę, a potem przysiadł do plecenia wianków.
Nawet nie przejmował się potencjalnymi krzywymi spojrzeniani starszych kobiet i Abbotówny, które odpowiedzialne były za stoły i pomagały niektórym. Najpewniej jeżyły się tylko dlatego, że dzisiejszego wieczoru nie spotka ich nic ciekawszego niż mężczyzna zaplatający wianki i to nawet nie dla własnej przyjemności, tylko w imię większego dobra. A dokładniej śledztwa.
Jeśli Longbottom wcześniej sama nie powiedziała mu dokładnie, jakie kwiaty sobie życzy w swoim wianku, sięgnął po tulipany, emulując jej własne dzieło, ale też frezje, żeby nieco przełamać monotonię. Nie interesowało go ich znaczenie, a sam wynik końcowy; ogólna prezencja i zwyczajny fakt, czy jego twór nie rozleci się przy najlżejszym dotyku. Co prawda dość spory problem stanowił fakt, jak bardzo beznadziejny był we wszystkim związanym z rzemiosłem, ale miał nadzieję że skoro pokonał go pal, to chociaż kwiaty ulegną.
Sam był zdziwiony tym, jak dobrze mu szło. Kwiaty zaplatały się niemal same i zanim się obejrzał, mial przed sobą pełnoprawny wianek. Pokiwał głową z uznaniem sam sobie, przez moment zastanawiając się, czy przypadkiem nie minął się z powołaniem i nie powinien zostać florystą. Wstał zaraz i wrócił do Brenny, wręczając jej gotowy wianek i życząc szczęścia.
Czekam na gracza
- Jeśli już mamy działać przeciwko tradycji, to na całego. Jakieś preferencje co do kwiatów? - posłał jej szelmowski uśmieszek i ruszył w kierunku miejsca gdzie rozstawiono wiadra z kwiatami. Jeśli Brenna jasno nie zadeklarowała preferencji, to przez moment rozglądał się za jakimiś, które najbardziej zwróciłyby jego uwagę, a potem przysiadł do plecenia wianków.
Nawet nie przejmował się potencjalnymi krzywymi spojrzeniani starszych kobiet i Abbotówny, które odpowiedzialne były za stoły i pomagały niektórym. Najpewniej jeżyły się tylko dlatego, że dzisiejszego wieczoru nie spotka ich nic ciekawszego niż mężczyzna zaplatający wianki i to nawet nie dla własnej przyjemności, tylko w imię większego dobra. A dokładniej śledztwa.
Jeśli Longbottom wcześniej sama nie powiedziała mu dokładnie, jakie kwiaty sobie życzy w swoim wianku, sięgnął po tulipany, emulując jej własne dzieło, ale też frezje, żeby nieco przełamać monotonię. Nie interesowało go ich znaczenie, a sam wynik końcowy; ogólna prezencja i zwyczajny fakt, czy jego twór nie rozleci się przy najlżejszym dotyku. Co prawda dość spory problem stanowił fakt, jak bardzo beznadziejny był we wszystkim związanym z rzemiosłem, ale miał nadzieję że skoro pokonał go pal, to chociaż kwiaty ulegną.
Rzut T 1d100 - 68
Sukces!
Sukces!
Rzut T 1d100 - 90
Sukces!
Sukces!
Rzut T 1d100 - 25
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Sam był zdziwiony tym, jak dobrze mu szło. Kwiaty zaplatały się niemal same i zanim się obejrzał, mial przed sobą pełnoprawny wianek. Pokiwał głową z uznaniem sam sobie, przez moment zastanawiając się, czy przypadkiem nie minął się z powołaniem i nie powinien zostać florystą. Wstał zaraz i wrócił do Brenny, wręczając jej gotowy wianek i życząc szczęścia.
Czekam na gracza