19.09.2026, 21:57 ✶
Hestia wzruszyła ramionami.
– No tak, ale jednak większość z nas po prostu zarabia przeciętnie, więc to może kogoś zniechęcić. Zresztą już i tak są zakazy, możemy po prostu sprawdzić jakie są obecne kary i o nich przypomnieć. – Tak szczerze mówiąc to Hestia po prostu chciała konsekwencji. Pociągnięcia do odpowiedzialności ludzi uskuteczniających takie głupot. Jednocześnie nie wierzyła, że odpowiednią karą za coś takiego była śmierć, nawet jeśli przebywanie w Kniei trochę wiązało się z gotowością na koniec. Pozostawały więc kary finansowe. – Zresztą musi być coś zrobione prawnie chociażby dla samej zasady. A gdyby Ministerstwo Magii nie miało czasu tego zmieniać… Możemy podciagnąć to pod istniejące zasady, nie? Coś o narażaniu życia i zdrowia innych. W końcu namawianie do tego, to jakby namawianie do śmierci. A i hm, rozwieśmy też plakaty informujace o tym jak się może skończyć spotkanie z widmami. Ja wiem, że to mało, ale chyba będę się lepiej czuła wiedząc, że wszyscy zostali ostrzeżeni.
Niby nic, ale zawsze coś. A to oznaczało, że przynajmniej coś robili.
– Tak – przytaknęła. – Patrole z góry to zdecydowanie dobry pomysł. Świstokliki też, tylko trzeba ustalić jakieś bezpieczne miejsce, do którego będą przenosić ludzi. Może też jacyś specjaliści od teleportacji? Oni jednak mogą się wrócić i przenieść kogoś więcej niż tylko raz.
Jeszcze raz spojrzała na granicę lasu. Na Merlina, czemu on był taki… Przepastny? Czy naprawdę nie mogło być do niego tylko jednego wejścia? To był magiczny las z widmami. Mógł też magicznie mieć bramę wejściową!
— Czyli co? Zaklęcie które nas poinformuje i runy które mogłyby ich na jakiś czas powstrzymać – podsumowała wzdychając ciężko. To wszystko wciąż brzmiało jak za mało. – Może te runy mogłyby stworzyć pole odrzucające? Tak, by no, ten, odrzucić ich do tyłu? Albo chociaż spowalniające.
Spojarzała z zaskoczeniem na Heather.
– Nekromancję? Chcesz prosić o zgodę na nekromancję? – Pokręciła głową, a jej tęczówki na chwilę pociemniały. – Ale, ale, ale… Ale Heather przecież to nielegalne. I to tak bardzo, bardzo nielegalne. Ludzie byliby wściekli. Jeśli dobrze kojarzę, to nie ma prawa, któfe pozwalałoby używać nekromancji w szczególnych wypadkach, bo ona jest nielegalna. – Miała świadomość tego, że się powtarzała, ale naprawdę nie wiedziała co innego mogłaby w tym momencie powiedzieć. – Musielibyśmy zmienić prawo. A to byłoby na pewno trudniejsze, niż podwyższenie mandatów. I wywołałoby zdecydowanie więcej skandalu. Chyba, że… Czy Brygadziści i aurorzy sekretnie używają nekromancji, a mi nikt o tym nie powiedział? Atreus rzucił tylko, abym nauczyła się fal, a nie nekromancji. – Zaczeła nerwowo chodzić w kółko, a od nadmiaru myśli jej włosy raz ciemniały, a raz jaśniały. Hestia jednak nawet nie próbowała w jakikolwiek sposób nad tym zapanować. A na pewno nie w tym momencie.
– Tak, uważam, że brygadziści i aurorzy powinni wejść za nimi do lasu, aby jak najbardziej ograniczyć szkody, ale nawet gdybyśmy mogli używać nekromancji, to nie powinniśmy. Próbujemy właśnie powstrzymać ludzi przed łamaniem prawa, bo to może im zaszkodzić. Jakim bylibyśmy przykładem, gdybyśmy sami robili coś nielegalnego? To na pewno zwróciłoby społeczeństwo przeciwko nam, zaogniło jeszcze bardziej nastroje i nieufność wobec Ministerstwa, a ona już i tak jest duża. Zwłaszcza, że zawaliśmy sprawę ze Spaloną Nocą. Nie możemy sobie pozwolić na kolejną wpadkę i na pewno nie możemy pokazać, że jesteśmy ponad prawem i…
Nagle zatrzymała się. Kolor włosów jej się unormował, chociaż zdecydowanie był on o kilka odcieni jaśniejszy, niż jej naturalne kosmyki. Hestia wbiła spojrzenie w koleżankę z pracy i przez chwilę po prostu na nią patrzyła, nie wiedząc jak zadać to jedno pytanie.
– Ale zaraz… – odezwała się w końcu. – Heather, jak mielibyśmy używać nekromancji, skoro żadne z nas nie zna tego rodzaju zaklęć. Czy ty… Czy… Czy miałam rację, że niektórym wolno się jej uczyć?
– No tak, ale jednak większość z nas po prostu zarabia przeciętnie, więc to może kogoś zniechęcić. Zresztą już i tak są zakazy, możemy po prostu sprawdzić jakie są obecne kary i o nich przypomnieć. – Tak szczerze mówiąc to Hestia po prostu chciała konsekwencji. Pociągnięcia do odpowiedzialności ludzi uskuteczniających takie głupot. Jednocześnie nie wierzyła, że odpowiednią karą za coś takiego była śmierć, nawet jeśli przebywanie w Kniei trochę wiązało się z gotowością na koniec. Pozostawały więc kary finansowe. – Zresztą musi być coś zrobione prawnie chociażby dla samej zasady. A gdyby Ministerstwo Magii nie miało czasu tego zmieniać… Możemy podciagnąć to pod istniejące zasady, nie? Coś o narażaniu życia i zdrowia innych. W końcu namawianie do tego, to jakby namawianie do śmierci. A i hm, rozwieśmy też plakaty informujace o tym jak się może skończyć spotkanie z widmami. Ja wiem, że to mało, ale chyba będę się lepiej czuła wiedząc, że wszyscy zostali ostrzeżeni.
Niby nic, ale zawsze coś. A to oznaczało, że przynajmniej coś robili.
– Tak – przytaknęła. – Patrole z góry to zdecydowanie dobry pomysł. Świstokliki też, tylko trzeba ustalić jakieś bezpieczne miejsce, do którego będą przenosić ludzi. Może też jacyś specjaliści od teleportacji? Oni jednak mogą się wrócić i przenieść kogoś więcej niż tylko raz.
Jeszcze raz spojrzała na granicę lasu. Na Merlina, czemu on był taki… Przepastny? Czy naprawdę nie mogło być do niego tylko jednego wejścia? To był magiczny las z widmami. Mógł też magicznie mieć bramę wejściową!
— Czyli co? Zaklęcie które nas poinformuje i runy które mogłyby ich na jakiś czas powstrzymać – podsumowała wzdychając ciężko. To wszystko wciąż brzmiało jak za mało. – Może te runy mogłyby stworzyć pole odrzucające? Tak, by no, ten, odrzucić ich do tyłu? Albo chociaż spowalniające.
Spojarzała z zaskoczeniem na Heather.
– Nekromancję? Chcesz prosić o zgodę na nekromancję? – Pokręciła głową, a jej tęczówki na chwilę pociemniały. – Ale, ale, ale… Ale Heather przecież to nielegalne. I to tak bardzo, bardzo nielegalne. Ludzie byliby wściekli. Jeśli dobrze kojarzę, to nie ma prawa, któfe pozwalałoby używać nekromancji w szczególnych wypadkach, bo ona jest nielegalna. – Miała świadomość tego, że się powtarzała, ale naprawdę nie wiedziała co innego mogłaby w tym momencie powiedzieć. – Musielibyśmy zmienić prawo. A to byłoby na pewno trudniejsze, niż podwyższenie mandatów. I wywołałoby zdecydowanie więcej skandalu. Chyba, że… Czy Brygadziści i aurorzy sekretnie używają nekromancji, a mi nikt o tym nie powiedział? Atreus rzucił tylko, abym nauczyła się fal, a nie nekromancji. – Zaczeła nerwowo chodzić w kółko, a od nadmiaru myśli jej włosy raz ciemniały, a raz jaśniały. Hestia jednak nawet nie próbowała w jakikolwiek sposób nad tym zapanować. A na pewno nie w tym momencie.
– Tak, uważam, że brygadziści i aurorzy powinni wejść za nimi do lasu, aby jak najbardziej ograniczyć szkody, ale nawet gdybyśmy mogli używać nekromancji, to nie powinniśmy. Próbujemy właśnie powstrzymać ludzi przed łamaniem prawa, bo to może im zaszkodzić. Jakim bylibyśmy przykładem, gdybyśmy sami robili coś nielegalnego? To na pewno zwróciłoby społeczeństwo przeciwko nam, zaogniło jeszcze bardziej nastroje i nieufność wobec Ministerstwa, a ona już i tak jest duża. Zwłaszcza, że zawaliśmy sprawę ze Spaloną Nocą. Nie możemy sobie pozwolić na kolejną wpadkę i na pewno nie możemy pokazać, że jesteśmy ponad prawem i…
Nagle zatrzymała się. Kolor włosów jej się unormował, chociaż zdecydowanie był on o kilka odcieni jaśniejszy, niż jej naturalne kosmyki. Hestia wbiła spojrzenie w koleżankę z pracy i przez chwilę po prostu na nią patrzyła, nie wiedząc jak zadać to jedno pytanie.
– Ale zaraz… – odezwała się w końcu. – Heather, jak mielibyśmy używać nekromancji, skoro żadne z nas nie zna tego rodzaju zaklęć. Czy ty… Czy… Czy miałam rację, że niektórym wolno się jej uczyć?