20.09.2026, 12:57 ✶
Oboje znali samotność, mimo że ich samotności miały różne smaki. Długie lata samotności upłynęły, od kiedy jako gniewna nastolatka Helloise zjawiła się w Dolinie, mając ze sobą bagaż buntu, żywe wspomnienie rodziny i złość. Wszystko wyblakło od tamtej pory.
Zrozumiałaby Samuela, mimo że byli tak z gruntu różni. Wokół lasu poznała już wiele historii. Lubiła obserwować, lubiła słuchać. Współczuć i wzruszać się. Potrafiła zaoferować swoje ciepło i sympatię niemal wszystkiemu, co żyło. Dlaczego więc i nie tej zbłąkanej leśnej duszy?
— Miałam w sobie wystarczająco, żeby się podzielić — odpowiedziała, redukując nekromancki akt do naturalnego gestu.
Ani przez moment nie myślała o tym, co też mogło sądzić na temat jej czarów prawo. Nie przyszło jej to do głowy, bo tu nie był Londyn, ale las, jej dom. Energia, którą oddała, była jej energią. Jakimż prawem ktoś w Ministerstwie w Londynie miałby decydować o tym, na cóż Helloise swoje energie przelewa?
— Bywa, że ból okazuje się nieunikniony… i słuszny, gdy prowadzi do wyższego dobra.
Do oceny wartości tych dóbr i cierpień czarownica sobie nadawała naturalne prawo. Tamtego wieczoru za słuszne uznała oddanie części siebie, aby Samuel mógł żyć. Za kilka lat słusznym miało okazać się spisanie na straty niezliczonych istnień ludzkich, aby ona mogła negocjować z najgroźniejszym czarnoksiężnikiem tych czasów odzyskanie Kniei — miejsca wartego więcej niż suma ich żyć.
Zrozumiałaby Samuela, mimo że byli tak z gruntu różni. Wokół lasu poznała już wiele historii. Lubiła obserwować, lubiła słuchać. Współczuć i wzruszać się. Potrafiła zaoferować swoje ciepło i sympatię niemal wszystkiemu, co żyło. Dlaczego więc i nie tej zbłąkanej leśnej duszy?
— Miałam w sobie wystarczająco, żeby się podzielić — odpowiedziała, redukując nekromancki akt do naturalnego gestu.
Ani przez moment nie myślała o tym, co też mogło sądzić na temat jej czarów prawo. Nie przyszło jej to do głowy, bo tu nie był Londyn, ale las, jej dom. Energia, którą oddała, była jej energią. Jakimż prawem ktoś w Ministerstwie w Londynie miałby decydować o tym, na cóż Helloise swoje energie przelewa?
— Bywa, że ból okazuje się nieunikniony… i słuszny, gdy prowadzi do wyższego dobra.
Do oceny wartości tych dóbr i cierpień czarownica sobie nadawała naturalne prawo. Tamtego wieczoru za słuszne uznała oddanie części siebie, aby Samuel mógł żyć. Za kilka lat słusznym miało okazać się spisanie na straty niezliczonych istnień ludzkich, aby ona mogła negocjować z najgroźniejszym czarnoksiężnikiem tych czasów odzyskanie Kniei — miejsca wartego więcej niż suma ich żyć.
Koniec sesji
dotknij trawy