20.09.2026, 21:33 ✶
Uśmiechnął się na wspomnienie Annaleigh, bo współpracował z nią od dawna i bardzo cenił sobie tę relację. Kiwał ze zrozumieniem i aprobatą na odpowieści młodego Charlesa, zadowolony bardzo, że chłopak odnajdywał się w tej pracy.
– Zdecydowanie będzie potrzebowała. Ten projekt… to wielka sprawa, która nie skończy się ani za miesiąc ani za dwa – przyznał otwarcie, rozważając wszystkie ruchy, który mógłby podjąć, choć tych nie było zbyt wiele. Annaleigh ceniła sobie swoją niezależność, zwłaszcza w doborze zespołu, a fakt, że Charles pomagał jej w sektorze prywatnym a nie w szpitalu nie ułatwiał rzeczy. Anthony widząc jednak jego entuzjazm pozostawał dobrej myśli. – Bądź sumienny i pokornie wykonuj jej polecenia, a z pewnością doceni to i wdroży Cię, wierzę w Ciebie, twój rozsądek i urok osobisty. – Ten ostatni niemal od razu został podważony przez anegdotkę, która zdawała mu się realnie zabawna, choć zapewne z innych powodów, niż Mulciber by tego sobie życzył. Przypominał mu psiaka, który dopiero z czasem nauczy się polować w sforze. Było w tym jednak wiele młodzieńczego entuzjazmu, który Shafiq zawsze lubił obserwować i w miarę możliwości nagradząć – Tak to już jest, ludzie lubią rozmawiać, ale nie zawsze wiedzą o czym. Zawsze warto mieć w zanadrzu kilka ciekawych nowin, świadomość treści z pierwszych stron Proroka, ale i kilka plotek z Czarownicy. Wtedy z ulgą przyjmą zmianę tematu rozmowy z pogody na coś bardziej zajmującego – doradzał miękko, a potem sam o wiele chętniej porozmawiał z Charlesem o zaklinaniu i ludziach, których znał, a którzy się nim parali, szerokim łukiem omijając kontrowersje wokół artykułu. Wierzył, że Charles i tak miał już po dziurki w nosie tego tematu, a on… cóż, on lubił swoją rolę dobrego wujka. Była bardzo wygodna.
– Zdecydowanie będzie potrzebowała. Ten projekt… to wielka sprawa, która nie skończy się ani za miesiąc ani za dwa – przyznał otwarcie, rozważając wszystkie ruchy, który mógłby podjąć, choć tych nie było zbyt wiele. Annaleigh ceniła sobie swoją niezależność, zwłaszcza w doborze zespołu, a fakt, że Charles pomagał jej w sektorze prywatnym a nie w szpitalu nie ułatwiał rzeczy. Anthony widząc jednak jego entuzjazm pozostawał dobrej myśli. – Bądź sumienny i pokornie wykonuj jej polecenia, a z pewnością doceni to i wdroży Cię, wierzę w Ciebie, twój rozsądek i urok osobisty. – Ten ostatni niemal od razu został podważony przez anegdotkę, która zdawała mu się realnie zabawna, choć zapewne z innych powodów, niż Mulciber by tego sobie życzył. Przypominał mu psiaka, który dopiero z czasem nauczy się polować w sforze. Było w tym jednak wiele młodzieńczego entuzjazmu, który Shafiq zawsze lubił obserwować i w miarę możliwości nagradząć – Tak to już jest, ludzie lubią rozmawiać, ale nie zawsze wiedzą o czym. Zawsze warto mieć w zanadrzu kilka ciekawych nowin, świadomość treści z pierwszych stron Proroka, ale i kilka plotek z Czarownicy. Wtedy z ulgą przyjmą zmianę tematu rozmowy z pogody na coś bardziej zajmującego – doradzał miękko, a potem sam o wiele chętniej porozmawiał z Charlesem o zaklinaniu i ludziach, których znał, a którzy się nim parali, szerokim łukiem omijając kontrowersje wokół artykułu. Wierzył, że Charles i tak miał już po dziurki w nosie tego tematu, a on… cóż, on lubił swoją rolę dobrego wujka. Była bardzo wygodna.
Koniec sesji