20.03.2023, 01:53 ✶
Zauważał starania kobiety, czy je doceniał... Na pewno w jakiś sposób, chociaż czasami brakowało mu swobody, z jaką wcześniej rozmawiali, przeplatając żarty z wredotą. Nie można mieć wszystkiego, o wiele prościej jest też zburzyć, coś co buduje się tygodniami, miesiącami, a nawet latami. Niszcząca siła zawsze była tą prostszą opcją, chęć naprawy wymagała wysiłku i cierpliwości. Cieszył się, że obydwoje mają wystarczająco zaparcia, aby iść w dobrą stronę, przynajmniej na razie, nawet jeżeli bywało trudno, to wciąż darzył Eden ciepłymi uczuciami, czego momentami nie potrafił wytłumaczyć, ale już jakiś czas temu zorientował się, że logika nie mogła mu w tej relacji pomóc, przynajmniej nie w tej namiętnej i emocjonalnej jej części.
- No oczywiście, że ja, a kto inny? - zapytał, bo spodziewał się, że żona będzie znać lepiej tradycje od niego. Być może się z nim droczyła, a on jak zwykle nie wyłapał tego z kontekstu? Zestresował się odrobinę, przeszedł go nieprzyjemny dreszcz ciepła, ale wymusił uśmiech.
Z niespotykanym dla siebie refleksem, gdy twarz blondynki znalazła się w bliskiej odległości od tej jego, skradł od niej całusa. Być może w automatycznym odruchu, być może z powodu energii jaka panowała na polanie.
- Wiem, że sama mogłabyś wianek zapleść i wleźć na ten pal z największym zapałem na łące, niezależność to ważna cecha, a poza tym chciałbym czytać nagłówki gazet 'Eden Lestrange - żona, mąż, landlord, a ty wciąż marudzisz na swoje życie?' - parsknął pod nosem, bo brzmiało to absurdalnie. Nie wyśmiewał się z niej w żadnym tego słowa znaczeniu, podkreślał jedynie, że wierzył w jej wytrwalość, ale zrobił to żartobliwie.
- Ty musisz wybrać kwiaty, wiesz, że ja i kolory nie idziemy w parze - dodał, już trochę poważniej.
- No oczywiście, że ja, a kto inny? - zapytał, bo spodziewał się, że żona będzie znać lepiej tradycje od niego. Być może się z nim droczyła, a on jak zwykle nie wyłapał tego z kontekstu? Zestresował się odrobinę, przeszedł go nieprzyjemny dreszcz ciepła, ale wymusił uśmiech.
Z niespotykanym dla siebie refleksem, gdy twarz blondynki znalazła się w bliskiej odległości od tej jego, skradł od niej całusa. Być może w automatycznym odruchu, być może z powodu energii jaka panowała na polanie.
- Wiem, że sama mogłabyś wianek zapleść i wleźć na ten pal z największym zapałem na łące, niezależność to ważna cecha, a poza tym chciałbym czytać nagłówki gazet 'Eden Lestrange - żona, mąż, landlord, a ty wciąż marudzisz na swoje życie?' - parsknął pod nosem, bo brzmiało to absurdalnie. Nie wyśmiewał się z niej w żadnym tego słowa znaczeniu, podkreślał jedynie, że wierzył w jej wytrwalość, ale zrobił to żartobliwie.
- Ty musisz wybrać kwiaty, wiesz, że ja i kolory nie idziemy w parze - dodał, już trochę poważniej.
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated