- Nie wątpię, że to może być kłopotliwe. Zaradzimy coś na to. Nie będzie Cię dłużej niepokoić. - Miała świadomość, że takie epizody mogły wystraszyć nie tylko Erika, ale również osoby, które przebywały w jego towarzystwie. Nikt zresztą nie lubił, kiedy jego umysł płatał mu figle i żył własnym życiem, a w tym przypadku poniekąd tak to wyglądało. Na szczęście Longbottom nie był jedyny, Philippa zdążyła już spotkać się z podobnymi przypadkami.
- Niby nie są żadną tajemnicą, a jednak różnie bywa. Zresztą nie wiem również, czy i o tych liberalnych poglądach dobrze jest mówić w głos. - Barclay naprawdę doceniała to, że istniały osoby, które nie bały się mówić o równości, zwłaszcza czystokrwiste, jednak, czy faktycznie było to takie dobre dla Longbottomów? Ryzykowali wiele, najwyraźniej byli cholernie odważni. Jej zdaniem aktualnie najlepiej było milczeć, tego ona sama się trzymała. Jasne - była tutaj po to aby pomagać tym, którzy tego potrzebowali, lubiła Longbottomów, jednak niekoniecznie wydawało jej się słuszne wybieranie stron, bo przecież przez to mogli zginąć.
Mężczyzna położył się na kozetce. Philippa znalazła się obok niego po krótkiej chwili. Miała w dłoni swoje wahadełko. Wiedziała, co powinna zrobić. Musiała nieco wpłynąć na jego umysł, spowodować, że zapomni to, co wywoływało strach. Była skupiona, miała świadomość, że nie łatwo było sobie z tym poradzić. W końcu niejednej osobie już pomogła.
Erik z nią współpracował. Widziała, że zaczął się odprężać, jego wzrok podążał za wahadłem, był to całkiem niezły początek. Trzymała je między palcami, bardzo powoli wprawiała je w ruch.
Sukces!
rzucam na zauroczenie, plus przewaga hipnoza