Poczuła, że Malfoy poklepał ją po plecach. Chyba znalazła dzisiaj nowego kolegę, wiedziała, że będzie musiała kiedyś porozmawiać z Erikiem o tym wszystkim, jednak nie było jej do tego spieszno.
- To Szeptucha, mam z nią pewne niezbyt przyjemne doświadczenia. - Nie chciała jednak się rozgadywać na ten temat, za słabo się znali, aby opowiedziała Malfoyowi całą historię swojego życia.
- Razem, razem, Elliott dorzucił nawet coś od siebie. - Nie chciała jednak wspominać o które kwiaty konkretnie chodziło, nie wiedziała, czy Malfoy sobie tego życzy. Najważniejsze, że Erik wiedział, że zrobili ten wianek razem dla niego.
- Czuję, że tym razem będziemy mieli więcej szczęścia, zresztą dołączył do nas Elliott może będzie naszym talizmanem? - Uśmiechnęła się do Malfoya serdecznie, naprawdę dobrze mu życzyła.
Longbottom przygotował się do wspinaczki, pozbył się okrycia wierzchniego, był gotowy aby wejść na pal. Sprawy potoczyły się bardzo szybko, nim bowiem Norka zdążyła mrugnąć Erik znalazł się na samym szczycie - wyprzedził wszystkich. Jak widać to uczucie, które łączyło go z ich dwójką musiało być prawdziwe.
Nie mogło być lepiej, panna Figg poczuła jak wypełnia ją euforia - naprawdę cieszyła się z tego, że Erikowi udało się to zrobić tak perfekcyjnie, rozpierała ją duma. W końcu to był jej przyjaciel.
Wiedziała, że dobrze wybrała, a uczucia, którymi go darzyła były silne, zaufanie, przyjaźń - wartości, które ich łączyły były bardzo silne. Kiedy tylko Erik pojawił się na ziemi znalazła się tuż obok niego, jednak nie rzuciła mu się na szyję, czekała na ich dzisiejszego towarzysza, nie do końca wiedziała, jak powinna się zachować.