23.09.2026, 10:52 ✶
Samuel nie miał do końca świadomości tej sytuacji, ale prawda była taka, że wyglądał - zwłaszcza przy pracy - jak bardzo, bardzo stereotypowy stolarz. Owszem był młody, ale broda i przydługie włosy dodawały mu powagi. Jego bawełniana koszula w kratę była w kolorze spłowiałego błękitu, pod spodem na białym podkoszulku pojawiało się jużkilka plam od przypadkiem wytartych o materiał rąk. Dookoła pasa dumnie nosił bandolierę z narzędziami, zamiast biednego płóciennego worka, który miał kiedyś. Dziwnie mu było mieć w ten sposób narzędzia, ale w pracowni pana Ollivandera usłyszał, że tak wygląda o wiele bardziej poważnie i ludzie będą go szanować. Przyjął to ze wzruszeniem ramion, ale prawda była taka, że zamiast dżemu coraz częściej ofiarowano mu złoto. Nie żeby w ogóle był w stanie odmówić niesienia pomocy. I nie miało znaczenia czy pytał ziutek spod sklepu z oddechem pachnącym przetrawionym bimbrem, czy pytała piękna pani o intensywnie zielonych oczach.
Początkowo nie odwrócił się do niej, bo musiał dokręcić śrubę. Mięśnie ramion i pleców napinały się pod koszulą, bo śruba była oporna ale w końcu udało mu się. Położył sękatą rękę na blacie i spróbował nim trochę potrząsnąć, ale bez efektu. Uśmiechnął się do siebie, zadowolony ze swojej pracy, a dopiero potem zdał sobie sprawę, że ktoś nad nim stoi i chyba do niego mówi. Odwrócił się do pytającej i zamrugał kilka razy, zbyt pogrążony przed momentem w swoim zadaniu, by zrozumieć że ktoś do niego podszedł.
Podniósł się, wyciągnął zza pasa szmatkę i przetarł ręce od pyłu.
– Dobrze pani trafiła, bo jestem stolarzem. Miała też pani spore szczęście, bo w sumie całkiem za niedługo wracam do Londynu, ale no. Teraz jestem tu gdzie jestem. – Odparł niezręcznie, głowę mimo wszystko mając jednak trochę w robocie którą robił przed momentem. Potem będzie musiał się pojawić u Ollivanderów, pan Garrick uprzedzał go że może być bardzo dużo zamówień na pudełka, które wymagały specjalnych zabezpieczeń. – Mógłbym zrobić taki stragan. Pomagałem Lovegoodom odbudować tu, ten bazar, więc no… mam wiedzę jak to zrobić. – Niebieskie oczy zlustrowały okolicę w zamyśleniu. Powstrzymał się przed impulsem, żeby podejśćdo pani Gerendass i sprawdzić, czy dach się trzyma. Musiał się trzymać. To był dobry dach. – Muszę iść po materiały do siebie, ale możemy po drodze omówić szczegóły. Na Samhain to… całkiem niedługo – zauważył, nie będąc nawet pewnym czy sabat jest 30 czy 31. On kochał Knieję cały rok. Nie potrzebował sabatu by to jej okazać.
Rzemieślnik, Tworzenie przedmiotów drewnianych II
Skrzat półkrwi I, Poza schematem I, Antyspołeczny III, Prawdomówny I
Początkowo nie odwrócił się do niej, bo musiał dokręcić śrubę. Mięśnie ramion i pleców napinały się pod koszulą, bo śruba była oporna ale w końcu udało mu się. Położył sękatą rękę na blacie i spróbował nim trochę potrząsnąć, ale bez efektu. Uśmiechnął się do siebie, zadowolony ze swojej pracy, a dopiero potem zdał sobie sprawę, że ktoś nad nim stoi i chyba do niego mówi. Odwrócił się do pytającej i zamrugał kilka razy, zbyt pogrążony przed momentem w swoim zadaniu, by zrozumieć że ktoś do niego podszedł.
Podniósł się, wyciągnął zza pasa szmatkę i przetarł ręce od pyłu.
– Dobrze pani trafiła, bo jestem stolarzem. Miała też pani spore szczęście, bo w sumie całkiem za niedługo wracam do Londynu, ale no. Teraz jestem tu gdzie jestem. – Odparł niezręcznie, głowę mimo wszystko mając jednak trochę w robocie którą robił przed momentem. Potem będzie musiał się pojawić u Ollivanderów, pan Garrick uprzedzał go że może być bardzo dużo zamówień na pudełka, które wymagały specjalnych zabezpieczeń. – Mógłbym zrobić taki stragan. Pomagałem Lovegoodom odbudować tu, ten bazar, więc no… mam wiedzę jak to zrobić. – Niebieskie oczy zlustrowały okolicę w zamyśleniu. Powstrzymał się przed impulsem, żeby podejśćdo pani Gerendass i sprawdzić, czy dach się trzyma. Musiał się trzymać. To był dobry dach. – Muszę iść po materiały do siebie, ale możemy po drodze omówić szczegóły. Na Samhain to… całkiem niedługo – zauważył, nie będąc nawet pewnym czy sabat jest 30 czy 31. On kochał Knieję cały rok. Nie potrzebował sabatu by to jej okazać.
Rzemieślnik, Tworzenie przedmiotów drewnianych II
Skrzat półkrwi I, Poza schematem I, Antyspołeczny III, Prawdomówny I