Martinowi podobała się bezpośredniość Daisy. Dla niego mogła mówić o Eden co chciała. I tak by tego nigdzie dalej nie przekazał. Przede wszystkim dlatego, że wraz z końcem wieczoru zapomni, że w ogóle wspomnieli jego kuzynkę w rozmowie.
— Nie mam takiego zamiaru — odpowiedział rzucając spojrzenie na pal jeszcze raz. Po co w ogóle miałby to robić? Przed kim miałby się popisać? A nie wyglądało to też na zabawę w jego stylu.
Podziękował za wianek. Splecione kwiecie zostało ułożone na jego głowie, czego nie dane mu było doznać przez ostatnie kilka lat. Gdy był dzieckiem, siostra często bawiła się w zaplatanie, a kto byłby lepszym modelem niż nigdy nie robiący nic konkretnego Martin.
Skończył swój wianek, gdy Daisy wróciła do stołu. Z zaskoczeniem zaobserwował odrobinę smutku u siebie. Dziewczyna zapowiedziała, że wkrótce opuści Beltane. Co się teraz z nim stanie? Bez słowa wręczył jej własnoręcznie zrobiony wianek