Odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła, że ich nastawienie się zmieniło. Ramiona opadły, nie byli też już tacy spięci jak wcześniej. Zaklęcie zadziałało. Mogła mówić, mogła wypełnić zadanie, które zlecił jej Lord Voldemort. Fantastycznie, miała nadzieję, że będzie z niej dumny, liczyła na to, że być może kolejnym razem powie jej chociaż jedno miłe słowo, że ją zauważy - naprawdę zależało jej na jego aprobacie.
- Jestem Kate Moss, tak jak wspomniałam wysłała mnie tutaj Mary. Ma Wam coś do przekazania, są do kamienie, dzięki którym Wasi najbliżsi będą mogli przywrócić sobie wspomnienia. Nie można jednak z tym przesadzić, macie czas do końca miesiąca, należy je włożyć pod poduszkę, na całą noc, a rano wszystko powinno działać. Macie czas do końca miesiąca. - Wiedziała, że nie może przesadzić, jeśli zbyt wielu ludzi zacznie siać chaos, to ktoś w końcu dotrze i do niej. Jeden kamień, jedna osoba, siedem nocy, w sumie będzie miała ich dwudziestu ośmiu, jej mała armia mugolaków. Jej własne zwierzątka, kto by się tego spodziewał.
- Proszę oto one, dwa kamienie, po jednym dla każdego z Was. - Wyciągnęła je z kieszeni i wręczyła mężczyznom. - Pilnujcie ich, bądźcie ostrożni, nie zgubcie, nie dostaniecie więcej takiego prezentu. - Ostrzegła ich jeszcze, po czym odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie. Była zadowolona, nie mogła się doczekać z efektu swojej pracy, cztery kamienie, a ona miała piąty - który nimi rządził.