- Dora jest mądra, na pewno dojdzie do tego, co to oznacza. - Młoda czarownica często zaskakiwała ją swoją wiedzą, Norka lubiła z nią współpracować, bo miała wiele interesujących pomysłów, nie wątpiła w to, że i tym razem ich nie zawiedzie i na pewno jakoś ustali skąd wzięły się właśnie te ciągi cyfr recytowane przez tych mężczyzn. Przeniosła na nich wzrok. Nie wyglądali najlepiej. Zastanawiała się jak długo właściwie znajdowali się w takim stanie, czy od Spalonej Nocy? Minęło już sporo czasu, że też nikt wcześniej się nimi nie zainteresował.
- Myślę, że to dobry pomysł, aby ktoś jeszcze się tutaj pojawił, a z Erikiem zawsze chętnie się spotkam, więc mogłyby to być dwie pieczenie upieczone na jednym ogniu. - Był w końcu jej najlepszym przyjacielem, a z racji na wszystkie obowiązki jakie mieli nie spotykali się tak często jakby chciała.
Poczułaby się też dzięki jego obecności bezpieczniej, bo nie ma co się oszukiwać - nie znała tych mężczyzn, niekoniecznie wiedziała, czego może się po nich spodziewać, a ona jednak nie należała do szczególnie bojowych osób, łatwo było ją skrzywdzić - no, przynajmniej fizycznie. To nie tak, że uważała, że Brenna wprowadziłaby ją na minę, na pewno najpierw ich sprawdziła, ale nie mogli mieć pewności, że nie zaczną nagle zachowywać się inaczej.
- Uważasz, że posiadają jakieś informacje? - W sumie byłby to powód dla którego ktoś mógł chcieć zamieszać im w głowach. - Nie wyglądają aktualnie jakby byli w stanie wyrwać się z tego letargu, być może ktoś z naszych mógłby im pomóc? - Przydałby się pewnie jakiś specjalista, a Zakon miał sporo przyjaciół. Zapewne Brenna planowała już do kogo odezwie się o pomoc.
- Spokojnie, jestem na to przygotowana, wiesz, że to czas, kiedy bardzo dużo tworzę. Zaczęłam testować najlepsze receptury zupy dyniowej, które będę sprzedawać podczas Samhain, być może to jest dobry początek. Zerkniesz na nich, kiedy pójdę do kuchni? - Zapytała jeszcze.