Ruda nie wnikała w to, jakie stosunki miała Millie ze swoją kuzynką. Zakładała jednak, że skoro były rodziną to coś tam musiała o niej wiedzieć, no na pewno więcej niż ona, to było całkiem logiczne. Miały plan, całkiem kurwa sprytny, więc oby wypalił. Nie wątpiła, że będzie inaczej, ba na to też były przygotowane - miały też plan B, co wcale nie było takie oczywiste.
Uważała, że dobrze robią pojawiając się w tym miejscu, skoro z Harper coś się działo, to ktoś musiał interweniować, sprawdzić o co dokładnie chodziło, w końcu chodziło o jej dobro, chociaż jak wiadomo dobrymi intencjami było piekło wybrukowane… mniejsza jednak o to. Znalazły się przed tymi drzwiami, gotowe wejść do środka, za chwilę miały spotkać się z psem Moody.
- To też dobry pomysł, kundle lubią się bawić, jak nie będzie głodny to może będzie miał chęć za tym pobiegać, czy coś. - Pokiwała jeszcze głową, uważała, że pomysł Millie też był trafiony. Całkiem nieźle do tego podeszły, oby faktycznie ten pies miał zainteresowania jak wszystkie inne psy.
Moody w końcu otworzyła drzwi, przedstawienie miało się rozpocząć, weszła od razu za nią do mieszkania. Wzrokiem szukała psa, który miał się w nim znajdować. - Taś, taś koleżko, taś taś. - Zawołała go otwierając przy tym swoją papierową torebkę, w której miała ten jakże fantastyczny stek, kupiony dla ich nowego psiego przyjaciela. Nie mógł zignorować tego jakże fantastycznego podarunku, jaki dla niego przygotowały.
Ruda chciała spojrzeć zwierzęciu w oczy, nie bała się go, bo z zasady niczego się nie bała, a wiedziała, że odpowiednie spojrzenie może również wywołać szacunek u zwierząt, więc to również zamierzała osiągnąć. Co właściwie mógł jej zrobić? Odgryźć rękę, no to jej ją przyszyją, nie było to nic wielkiego, prawda?
Rzuciła w końcu kawałek polędwicy na ziemię. - Smacznego koleżko, zobacz jak to pięknie pachnie. - Powiedziała jeszcze do niego, jakby mógł ją w ogóle zrozumieć.
Później wyciągnęła różdżkę, pies zainteresował się bowiem kawałkiem polędwicy, który dla niego rzuciła - tak jak się spodziewała, była to idealna okazja na to, aby rzucić zaklęcie i wyczarować klatkę o której wspomniała Millie. Machnęła różdżką i mruknęła pod nosem zaklęcie.
Akcja nieudana
// korzystam z przewagi odwaga