24.09.2026, 13:45 ✶
07.09.1972 - trochę później, Londyn
Najdłużej zatrzymałem się przy ośmiu runach Algiz, bo właśnie ich obecność nie dawała mi spokoju, gdy oglądałem kromlech oczami skunksiej formy Yaxley, już wtedy sam ich widok był dla mnie znacznie ważniejszy niż większość pozostałych szczegółów, bo nagle to, co widzieliśmy, zaczynało mieć sens również w kontekście widm, które najwyraźniej nie chciały albo nie mogły podejść bliżej. Nie zamierzałem wyciągać z tego pochopnych wniosków, ale chociaż na pierwszy rzut oka te symbole mogły wyglądać jak przypadkowo, odrobinę ekscesywnie powtórzony znak ochronny, kiedy odtworzyłem ich rozmieszczenie na pergaminie, zacząłem dostrzegać w tym coś znacznie bardziej konkretnego - oparłem pióro o papier i przez chwilę patrzyłem na odkryty przeze mnie schemat, zastanawiając się, co właściwie powinienem był z nim zrobić - symbole układały się w znajomy wzór, nawet jeśli samo wspomnienie nie dawało mi przecież możliwości przyjrzenia się temu układowi tak, jak zrobiłbym to na miejscu. Mimo wszystko trudno było przeoczyć podobieństwo do Ægishjálmuru, starego nordyckiego symbolu ochronnego, należącego do galdrastafir, którego ramiona wyrastały promieniście ze wspólnego środka, a działanie zdecydowanie mogło tłumaczyć, dlaczego stwory nawiedzające las trzymały się od tego miejsca z daleka.
Zanotowałem więc przy symbolach kilka dodatkowych uwag, przede wszystkim dotyczących ich rozmieszczenia i możliwych funkcji, po czym odchyliłem się na krześle - problem polegał na tym, że dalej nie mogliśmy tego zbadać sami, na żywo, tak po prostu pchając się w sam środek dziczy, bez uprzedniego przygotowania na to, co niechybnie mieliśmy tam napotkać - mogłem rozpoznać układ, wskazać jego cholerną nazwę i znaczenie, ale żeby powiedzieć coś więcej, potrzebowaliśmy kogoś, kto miał dostęp do tego miejsca i właśnie z tym zaczynał się właściwy problem.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)