24.09.2026, 15:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2026, 15:27 przez Brenna Longbottom.)
Sama nie wiem… ale mogę po prostu użyć paru zaklęć ściągających brud w jedno miejsce, przynajmniej oczyścić to trochę ich ubrania - nadała, tłumiąc westchnienie, które omal nie wyrwało się z ust. Rozejrzała się, jeszcze raz upewniając, że w pobliżu nie ma żadnych mugoli, i wtedy wyciągnęła różdżkę. Czekała przez moment, chcąc sprawdzić, czy żaden z mężczyzn nie zareaguje na to gwałtownie, nic takiego jednak się nie stało.
Dopiero wtedy wyszeptała cicho accio, próbując przyciągnąć do siebie różdżki, dokumenty albo broń, które mogliby mieć przy sobie. Wydawali się spokojni, nie planowała jednak pozwolić na jakiekolwiek ryzyko: skoro recytowali ciągi liczb i zdawali się niestabilni, za łatwo mogli nagle wpaść też w dziki szał. W teorii wyglądali na osłabionych, ale Brenna po prostu wolała dmuchać na zimne i nie odchodzić stąd, skoro mogli być uzbrojeni.
Wiesz, są rzeczy, których nie da się kupić. Można je jedynie uformować. Zaufanie i lojalność. Możemy zapłacić komuś, żeby pomógł poskładać ich umysły i pewnie tak zrobimy, ale nie zdołamy opłacić kogoś, kto faktycznie mógłby dla nas działać.
Bo wtedy, gdyby ktoś zapłacił mu więcej, przekazałby im wszystkie tajemnice. W tej chwili ktoś mógł po prostu przekazać jakąś kwotę z rąk do rąk, bo chodziło o udzielenie dyskretnej pomocy dwóm mężczyznom, którzy "padli ofiarą tajemniczej klątwy". I w których umysłach nikt nie znajdzie niczego na temat Zakonu. Ale w tym momencie Brennie bardzo brakowało Caina, i to mimo tego, że nie spędzali ze sobą czasu w ostatnich latach. Opłakiwała jego śmierć jako odejście towarzysza broni, ale też prawdą było, że stracili kogoś, kto posiadał ogromne umiejętności, lepszy od właściwie każdego z nich w magii umysłu.
Translokacja, na accio (od razu rzucam sobie dwa razy, bo jak nie wyjdzie raz, to spróbuje drugi)
Pierwszy czar nie zadziałał, drugi tak: Brenna pochwyciła wszystko, co do niej przyleciało, i zaczęła sprawdzać papiery. Wizytówka jakiegoś hotelu? W porządku trzeba będzie tam zajrzeć. Jedna różdżka... oddadzą im je, jeżeli uda się im pomóc.
Uważaj, proszę, wołaj, gdyby się ruszyli - poprosiła, zanim wyszła z zaułka. Zamierzała tylko się rozejrzeć, a jeśli kogoś spotka, to może spytać o ten hotel?
/cały czas leci falami
Dopiero wtedy wyszeptała cicho accio, próbując przyciągnąć do siebie różdżki, dokumenty albo broń, które mogliby mieć przy sobie. Wydawali się spokojni, nie planowała jednak pozwolić na jakiekolwiek ryzyko: skoro recytowali ciągi liczb i zdawali się niestabilni, za łatwo mogli nagle wpaść też w dziki szał. W teorii wyglądali na osłabionych, ale Brenna po prostu wolała dmuchać na zimne i nie odchodzić stąd, skoro mogli być uzbrojeni.
Wiesz, są rzeczy, których nie da się kupić. Można je jedynie uformować. Zaufanie i lojalność. Możemy zapłacić komuś, żeby pomógł poskładać ich umysły i pewnie tak zrobimy, ale nie zdołamy opłacić kogoś, kto faktycznie mógłby dla nas działać.
Bo wtedy, gdyby ktoś zapłacił mu więcej, przekazałby im wszystkie tajemnice. W tej chwili ktoś mógł po prostu przekazać jakąś kwotę z rąk do rąk, bo chodziło o udzielenie dyskretnej pomocy dwóm mężczyznom, którzy "padli ofiarą tajemniczej klątwy". I w których umysłach nikt nie znajdzie niczego na temat Zakonu. Ale w tym momencie Brennie bardzo brakowało Caina, i to mimo tego, że nie spędzali ze sobą czasu w ostatnich latach. Opłakiwała jego śmierć jako odejście towarzysza broni, ale też prawdą było, że stracili kogoś, kto posiadał ogromne umiejętności, lepszy od właściwie każdego z nich w magii umysłu.
Translokacja, na accio (od razu rzucam sobie dwa razy, bo jak nie wyjdzie raz, to spróbuje drugi)
Rzut N 1d100 - 4
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 97
Sukces!
Sukces!
Pierwszy czar nie zadziałał, drugi tak: Brenna pochwyciła wszystko, co do niej przyleciało, i zaczęła sprawdzać papiery. Wizytówka jakiegoś hotelu? W porządku trzeba będzie tam zajrzeć. Jedna różdżka... oddadzą im je, jeżeli uda się im pomóc.
Uważaj, proszę, wołaj, gdyby się ruszyli - poprosiła, zanim wyszła z zaułka. Zamierzała tylko się rozejrzeć, a jeśli kogoś spotka, to może spytać o ten hotel?
/cały czas leci falami
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.